Skip navigation

Category Archives: Obyczaje

Jesteśmy po 22 finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i lawinie hagiograficznych artykułów i komentarzy jakim to wspaniałym człowiekiem jest Jerzy Owsiak. Po prostu Laicki Święty. Ja wiem z własnego doświadczenia, że po tym padole łez nie chodzą tylko wspaniali i tylko źli ludzie. Rzeczywistość nie jest taka prosta, niestety. Dlatego zdecydowałem się zamieścić dane, które zgromadził bloger Matka Kurka.

Rok Przychody Zakup sprzętu Różnica
2001 29 246 800,99 26 628 058,79 2 618 742,20
2002 37 229 181,88 20 394 552,87 16 834 629,01
2003 35 265 658,59 29 410 920,47 5 854 738,12
2004 32 189 391,61* 36 803 494,90 -4 614 103,29
2005 33 559 846,90 21 096 469,09 12 463 377,81
2006 35 108 759,66 18 313 936,08 16 794 823,58
2007 34 884 273,50 22 237 638,87 12 646 634,63
2008 41 817 349,83 24 092 694,79 17 724 655,04
2009 54 506 270,77 26 176 505,13 28 329 765,64
2010 55 532 398,18 45 402 391,72 10 130 006,46
2011 59 678 695,35 38 277 884,84 21 400 810,51
2012 65 273 575,55 34 166 807,02 31 106 768,53
Suma 514 292 202,81 343 001 354,57 171 290 848,24

tu źródło tej wiedzy (http://kontrowersje.net/przez_12_lat_owsiak_m_g_zbudowa_10_budzik_w_ale_wola_171_milion_w_pos_a_w_b_oto_i_na_inne_luksusy)

Z zamieszczonych danych wynika że WOŚP nie jest tak transparentna jak sugeruje pan Owsiak i jego klakierzy. Co się stało z tymi 170 milionami ? Matka Kurka sugeruje :

Co Pan Jerzy zrobił z zawrotną kwotą 171,2 miliona?. Dokładnie nie wiem, bo Pan Jerzy nie chce nikomu nic powiedzieć ponad to, co musi zapisać w tajemniczych rubrykach „działalność propagatorska”, „szkolenia” lub „usługi obce”. Co mógł zbudować i kupić za 171 milionów Jerzy Owsiak? Na przykład 10 „Budzików”, takich jak ten jeden zbudowany przez fundację Ewy Błaszczyk za 17 milionów, bez pomocy „Złotego Melona”, „Mrówki Całej”, „Pokojowego Patrolu” i F16 w wersji bojowej.  Ale Jerzy Owsiak za 171 milionów wolał kupić trzy pałace dla siebie, żony (Pani dyrektor od spraw medycznych), firmy „Złoty Melon”, „Pokojowego Patrolu” i administracji.  Szkoli milicję obywatelską za grube miliony, która wynosi na kopach krytyków.  Dla siebie kupił samochód Land Rover za minimum 250 tysięcy.

Jaka jest prawda ? Czy Owsiak to defraudant czy dobry człowiek jak twierdzą dziennikarze powiązani z TVN i Gazetą Wyborczą. Oto jest pytanie.

 

 

Jeśli wygramy mecz z Niemcami, będziemy mieli do czynienia z euforią ludzi kompletnie ogłupionych i sprowadzonych do poziomu zdziecinniałej masy. To, co się dzieje przed zbliżającym się meczem Polska – Niemcy, trudno nazwać współczesną odmianą patriotyzmu. Jest to raczej jego karykatura, kompensacja albo kanalizacja stłumionych emocji, świadome zwrócenie ich w nieznaczącym nic realnie kierunku, w tym przypadku w stronę piłkarskiego boiska. Jednak te nagromadzone emocje mają źródła także pozasportowe, które ujawniają się przy każdej rywalizacji polsko-niemieckiej po obu stronach.” 

Tak rozpoczyna się tekst pt.” Nowy Grunwald” autorstwa filozofa społecznego Zdzisława Krasnodębskiego, który ukazał się w „Rzeczpospolitej” równe 4 lata temu – 5 06 2008 r. Dalej Krasnodębski pisał o podsycaniu atmosfery prawie wojny. Zauważył pewną specyfikę działalności towarzystwa opiniotwórczego III RP. Mianowice przyzwolenie na demonstrowanie niechęci i wrogości wobec Niemców, gdy sprawa dotyczyła zbliżającego się meczu na Euro 2008. W innym przypadku każdy deklarujący poza domowymi pieleszami złe uczucia do „niemiaszków” zostałby „medialnie rozszarpany” i przyklejono by mu łatkę ksenofoba, szowinisty, faszysty. Profesor Krasnodębski rozszyfrowywał takie pozornie sprzeczna postawę jako eskapizm – ucieczkę od realnych problemów m.in. od problemu z pozycją Polski w Europie, relacji z sąsiadami. Rząd i przychylni dziennikarze mieli dawać przykład kierowania się mentalnością tabloidową. Profesor nie szczędził w artykule Polakom gorzkich słów , szczególnie tym na wierzchu czyli tzw. elicie. I po 10 dniach okazało się, że miał rację.

Oczywiście kandydaci do euforii ludzi ogłupionych i sprowadzonych do zdziecinniałej masy nie wytrzeźwieli i nie analizowali krytycznie, i na zimno co było dobrego w występie naszych piłkarzy (mało było tych plusów). Absolutnie nie zastanawiali się nad powodami naszej klęski (dwie przegrane i jeden remis), które tkwią w chorym systemie piłkarstwa polskiego (patrz PZPN). Zresztą to już świecka tradycja że wszystkie problemy Polski z ostatnich dwóch dekad wynikają z chorego systemu i niewielu to dostrzega. Dostrzegają krosty, ale nie chcą pojąć, że to na skutek syfilisu. Wtedy, po poprzednim Euro wylano pomyje na trenera Beenhakkera bo tak najłatwiej, ponarzekano na poszczególnych piłkarzy, zapijano żałość piwem, wódką, winem i tak zamiecione pod dywan zostały wszelkie kompleksy. Minęły 4 lata, mamy innego trenera i większości innych piłkarzy w reprezentacji, ale atmosfera jest taka sama. Znów ta karykatura patriotyzmu podniesiona może jeszcze do potęgi bo mistrzostwa odbędą się u nas.

 

I co z tego że jako państwo nie sprawdziliśmy się. Autostrady są jak stringi (nie tak seksowne tylko tak, ich mało jak materiału na ten rodzaj majtek), koleje jak rosyjska ruletka (wypadną pociągi z torów czy nie) itd. Nieważne wszyscy jesteśmy reprezentacją narodową :-;  I na tę okoliczność w sklepach pojawiły się kiczowate strefy kibica, gdzie można wszystko kupić z logo tegorocznych mistrzostw. Przepraszam nie widziałem prezerwatyw z logo Euro 2012, a szkoda, to byłoby przynajmniej oryginalne. Za to widziałem porozwieszane na balkonach flagi biało-czerwone z napisem pewnego browaru i pełno samochodów z małymi flagami.

                                                                                                                                                     źródło : wiocha.pl

Jacy dumni jesteśmy z barw narodowych i bycia Polakami. Szkoda, że nie ma tyle biało- czerwonych na 11 listopada i 15 sierpnia to przecież radosne święta. Ja osobiście jestem fanem piłki nożnej od 1984 r i życzę naszym sukcesu tzn wyjścia z grupy bo na więcej nie mamy szans. Marzy mi się zwłaszcza aby stuknąć Moskali od zera. I aby po zdobytym golu mój krajan Błaszczykowski podbiegł do trybun z kibicami, co maja czerwone sztandary z sierpem i młotem, i pokazał im gest Kozakiewicza. Piękne marzenia, ale jak będzie to wie tylko Najwyższy. Ja wiem tylko co będzie się działo jeśli nie wyjdziemy z grupy. przeświadczenie że Polskę nawiedziło nieszczęście, dziecięce tupanie nogami czemu jest tak źle i Franciszek Smuda jako zwierzyna łowna.

Ciekawe czy jeśli piłkarzom Polski powinie się noga to czy te osoby obnoszące się z flagami nie wyrzuca ich do śmietnika ?  Mnie już chyba nic nie zdziwi. Choć mam nadzieję, że nie będzie to śmietnik tylko pudło w szafie. No i mam nadzieję, że Polacy zagrają w ćwierćfinale.


24 stycznia br. pojawiła się informacja elektryzująca całą Polskę. W Sosnowcu młoda matka spacerująca z niemowlakiem została napadnięta, dziecko porwano.Policja rozpoczęła poszukiwania kidnapera. Setki wolontariuszy ruszyły na pomoc zrozpaczonej rodzinie rozwieszając plakaty i ulotki ze zdjęciami malutkiej Magdy Waśniewskiej oraz przeszukując teren miasta ( przy kilkustopniowych mrozach). Mijały dni a rezultatu działań nie było. Sześciomiesięcznego dziecka nie nie znaleziono, o przestępcy nie wiedziano nic.

Do poszukiwań włączył się prywatny detektyw Krzysztof Rutkowski. 29 stycznia na konferencji prasowej w Mysłowicach przedstawił mediom, a za ich pośrednictwem opinii publicznej, rodziców Magdy – 23 letniego Bartłomieja i 22 letnią Katarzynę Waśniewskich. Padły wtedy słowa lekkiej nagany dla dziennikarzy, krytyki policji oraz apel do porywacza aby oddał dziecko. Gdyby posłuchał wezwań rodzina odstąpiłaby od oskarżenia, dodatkowo dostałby nagrodę!  3 lutego nastąpił niespodziewany zwrot. W wyniku zastosowania przez Rutkowskiego prowokacji wobec matki, ta przyznała się,że półroczna Magda nie żyje. Zginęła w domu gdy wypadła z rąk Katarzyny W.  i uderzyła główką o próg o podłogę. 5 lutego matka dziecka trafiła do aresztu.

Tyle fakty w tej sprawie, pozostało mnóstwo pytań i przekonanie, że nie znamy całej prawdy. Ta maskarada z porwaniem, zakpienie ze szlachetnych odruchów ludzkich obudziło niewiarę wobec aktualnej wersji zdarzeń. Wiele osób stawia bardzo radykalne tezy. Nie był to nieszczęśliwy wypadek, a celowe morderstwo. O sprawie wiedział ojciec. Bywa tak że prawda leży pośrodku bywa i tak że na skraju zagadnienia. Te podejrzenia są zrozumiałe i oczywiste, ale niekoniecznie prawdziwe. Może matka dziecka powiedziała Rutkowskiemu prawdę ?

                                    źródło: rmf24.pl

Czy matka po upadku dziecka nie wzywa pomocy( rodziny, sąsiadów, pogotowia ) tylko wywozi je w odludne miejsce porzuca ?  Czy tak działa instynkt macierzyński poddany ogromnemu ciśnieniu  stresu ?  Uważam, że nie, jednak przyjmuje do wiadomości możliwość popełnienia błędu. Psycholog/psychiatra , który rozpracuje niuanse funkcjonowania psychiki Katarzyny z Sosnowca i podzieli się spostrzeżeniami stworzy fascynujący dokument dla laików i dla specjalistów To byłaby praca źródłowa w wąskim aspekcie badań( coś takiego jak relacje więzień-strażnik u prof Zimbardo). Tylko czy taka praca powstanie bo chyba autor wszedłby na teren Dostojewskiego przemieszanego z Kingiem.

Oprócz nieszczęścia Madzi występują inne wątki. W okresie 3-7 lutego oglądalność Polsatu News wzrosła o 97 %, TVN 24 o 57 %. Obie stacje urządziły ” informacyjne naloty dywanowe ” o sprawie z Sosnowca. Przeciętny widz mógłby pomyśleć, że przez półtora tygodnia nie ma nic ważniejszego dla Polski i świata. Opiniotwórcze stacje TV nakręciły spiralę, którą    na ogół nakręcają gazety brukowe. Opłaciło się, wzrosła oglądalność, będzie więcej zleceń od reklamodawców, no i wynagrodzenia pójdą w górę. A to Polska właśnie.

Następny wątek to polityka. Nieszczęście niemowlaka kreowane przez dziennikarzy głównych mediów przykryło politykę rządu, jego niekompetencje, anty państwowość, szkodliwą działalność dla Polaków. Kwestia refundacji leków nie została  wyjaśniona do końca wbrew temu co twierdzi pan Graś. Wzrosła składka rentowa co przyczyni się do wzrostu kosztów zatrudnienia pracownika. To przy nadchodzącej recesji podziała ten fakt na problem bezrobocia jak polanie benzyną ogniska. Rząd Tuska podpisał traktat ACTA i pakt fiskalny. Ten pierwszy umożliwia, pod płaszczykiem ochrony własności intelektualnej, opresyjne działania wobec Internetu. Jedynego, jeszcze w Polsce,w pełni wolnego medium. Ten drugi oznacza ogromne problemy finansowe dla Polaków. Będziemy wspierać biedne południe Unii Europejskiej, tyle, że ci biedacy mają większy PKB i stopę życiową niż Polacy. W zamian zyskamy co roczne kurtuazyjne spotkanie, na którym państwa eurolandu mogą nas poinformować co zamierzają w sprawie euro, albo i nie. Przymusu nie ma. O rosnących cenach benzyny i klęsce budowy autostrad nie wspomnę.

Lokajom (czemu ich nazywa się dziennikarzami ?) głównych mediów udało się przykryć te problemy na półtora tygodnia. Co dalej ? Żeby utrzymać skuteczność serwowane wrażenia muszą być mocniejsze. I na końcu przewija się wątek ludzki. Czy to co nastąpiło w Sosnowcu to przypadek ? Różne wydarzenia maja miejsce w ogromnej populacji te skrajne są nieliczne. Takie uzasadnienie daje teoria prawdopodobieństwa. Nie zgadzam się.

Mnie wydaje się, że to był maleńki kamyczek z mozaiki naszych czasów. Niezbyt pięknych i ciekawych czasów. Czy Waśniewska zabiła dziecko czy też był to nieszczęśliwy wypadek, jej zachowanie po fatalnym wydarzeniu świadczy, że nie zachowywała się jak prawdziwa matka. Trzymanie w tajemnicy śmierci córki, wyrzucenie dziecka w odludne miejsce, wyprawa do kina kiedy trwały poszukiwania to zachowania nie przystające do naszych wyobrażeń o dobrej marce jakie wpoiła nam tradycja i cywilizacja wywodząca się z chrześcijaństwa. Przecież pewna Matka stała pod krzyżem kiedy jej Syn na nim konał. Nie poszła wtedy do gospody, nie odpoczywała w cieniu drzew.

To nieprzygotowanie do roli matki, ojca też związana z niedojrzałość emocjonalną staje się już masowe. Jeśli nie masowe to liczne.To już nie zjawisko psychologiczne, lecz socjologiczne. Znam kilka par (małżeństwa/związki nieformalne), dla których idea wykreowania dziecka jest równie bliska co lot na Księżyc. Skąd ta tendencja ?  Czy winne są trudne czasy ? Nieprawda czasy zawsze są trudne. Losy moich rodziców i dziadków przekonują mnie o tym w pełni.

Wydaje mi się że emocjonalna niedojrzałość to wynik rewolucji mentalnej wchodzącej w nasze życie tempem ewolucyjnym. Potomstwo straciło podmiotowość( rodzimy się i zakładamy rodziny aby przedłużyć gatunek) na rzecz statusu przedmiotowego. Cenny status, ale nie wyjątkowy. Cenne jest też mieszkanie, samochód, podróże. Dla niektórych wartościowsze. Mocno promowana jest postawa wiecznej zabawy. Człowieka, którego mottem życiowym jest hasło „Róbta co chceta” czyni się herosem, niemalże laickim świętym. Promuje się ludzi gardzącym tradycyjną rodziną, dla których życie to nie ustający korowód zabawy, odrzucenie nieprzyjemnych emocji. Oni mają być autorytetami do naśladowania. Do tego dochodzi antyrodzinna polityka rządów III RP. Rodziny nie mają cyklicznego wsparcia wręcz przeciwnie cały czas napotykają trudności. Jeśli na te wszystkie powody nałożą się czynniki charakterologiczne; lenistwo, brak odpowiedzialności, lekceważenie nauk wiary, do której niby się należy, to mamy odpowiedź.

                                       źródło: se.pl

A skutek jest taki, ze dziecko przychodzące na świat jest jak kulka w ruletce wpadająca w dobre albo złe pole. Albo rodzice będą dla niego dobrymi i troskliwymi ludźmi, opiekującymi się, wychowującymi najlepiej jak potrafią. Albo rodzice tacy nie będą, to od nich nauczy się do jakiego zła zdolna jest ludzka istota

Pośród niesnasków Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon.
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze,
Świat mu — to proch!

Twarz jego, słońcem rozpromieniona,
Lampą dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło — gdzie Bóg.
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud —
Jeśli rozkaże, to słońce stanie,
Bo moc — to cud.

Tym wierszem Słowacki wieszczył pontyfikat Jana Pawła II. I te słowa przychodzą mi na myśl gdy słyszę o tym co ma nastąpić 1 maja br. – beatyfikacja.
Po co nam jest potrzebna beatyfikacja Jan Pawła II ?  Jeśli papież był świętym to ziemskie tytuły już nic mu nie dodadzą. Czy nie można było potraktować tego wszystkiego normalnie. Dać sobie spokój z beatyfikacją i mieć papieża w pamięci jako człowieka o wybitnych zasługach. Publiczny kult to tylko więcej szumu, więcej pustych rytuałów, a w niczym to nikomu nie pomaga.  To synteza zarzutów postępowców. Do tego można jeszcze zaliczyć kłamstwa typu papież popierał kościelną pedofilię oraz zarzuty o braku liberalizmu. Zwalczanie tzw „teologii wyzwolenia” miało być czynem świadczącym o odejściu Jana Pawła II od nauczania Soboru Watykańskiego II. Tyle tylko, że sobór postawił sobie za cel odnowę Kościoła, a nie jego likwidację, a „teologia wyzwolenia” została stworzona przez komunistów właśnie w tym celu.

źródło : gim1.polkowice.pl

Beatyfikacja to akt kościelny wydawany przez Kościół katolicki, uznający osobę zmarłą za błogosławioną, zezwalający na publiczny kult. Beatyfikacja nie jest nadaniem jakiegoś ziemskiego tytułu, a poza tym nie jest w Kościele niczym nienormalnym. Nie umniejsza również wybitnych zasług papieża, ani jego miejsca w pamięci. Gdyby publiczny kult nie pomagał ludziom to by go nie było; dla wierzącego rytuał nie jest pusty, a nie wierzacy chyba nie musi wypowiadać się o katolickim procesie.

Po co światu są potrzebni święci i błogosławieni ?  Po to aby swym życiem dawali przykład współczesnym oraz budzili w nich zawstydzenie. Bo poprzez zawstydzenie można dojść do wniosku, że trzeba zmienić swoje życie na lepsze. Na ołtarze może być wyniesiony każdy człowiek, który zawierzył się Bogu, nie tylko papież. Sam Jan Paweł II dał „instrukcje” i zaznaczał jak ważna teraz jest świętość :

Gdy dziś pytamy, jak uczyć się świętości i jak ją realizować, św. Kinga zdaje się odpowiadać: trzeba troszczyć się o sprawy Pana na tym świecie. Ona daje świadectwo, że wypełnianie tego zadania polega na nieustannym staraniu o zachowanie harmonii pomiędzy wyznawaną wiarą a własnym życiem. Dzisiejszy świat potrzebuje świętości chrześcijan, którzy w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i zawodowego podejmują swoje codzienne obowiązki; którzy pragnąc spełniać wolę Stwórcy i na co dzień służyć ludziom, dają odpowiedź na Jego przedwieczną miłość.

Homilia z mszy kanonizacyjnej bł Kingi w Starym Sączu

Papież z dalekiego kraju troszczył się o sprawy Pana na tym świecie i za to nie wszyscy Go kochali. Występował nie tylko przeciw wojnom, ale bronił nienarodzinych dzieci. Ujmując się za biednymi, ubolewał na ciagłym procesem laicyzacji jaki ogarniał Europę. Przestrzegał przed „cywilizacją śmierci” i nie podzielał zachwytu liberałów i postępowców na temat demokracji liberalnej.

Po upadku w wielu krajach ideologii, jak napisałem w Encyklice “Veritatis splendor”, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata – przede wszystkim marksizmu – pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej ludzkiej istoty: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu, w sposób radykalny, zdolność rozpoznawania prawdy. Jeśli bowiem “nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm’ (n. 101).

Przemówienie przed Zgromadzeniem Narodowym w 1999 r

                                                                                                                                           źrodło:fakty.interia.pl

Najlepiej ujął w słowa dlaczego ta beatyfukacja jest słuszana redaktor Marek Magierowski.
Papież Polak zostanie wyniesiony na ołtarze nie dlatego, że dawał się fotografować z czarnoskórymi dziećmi w ramionach i zakładał indiańskie pióropusze, nie dlatego, że mówił nam rzeczy miłe. Beatyfikacja nie jest nagrodą za podobanie się światu, wręcz przeciwnie: Jan Paweł II starał się prostować nasze kręgosłupy i namawiał do oczyszczania sumień często w sposób bolesny, dotkliwy, uporczywy. Nie będziemy się modlić do papieża od kremówek, lecz do pasterza-ojca, który nie odrzucał surowości jako metody wychowawczej i który wskazywał nam drogę godnego życia – wyboistą i wąską, ale jakże piękną.

Beatyfikacja 1 maja jest datę symboliczną. Ten dzień pamięci o wyzyskiwanych robotnikach ukradli komuniści i inni ekstremiści lewaccy. To oni są rekordzistami w prześladowaniach i mordowaniu ludzi, także robotników. Przywłaszczyli sobie nie swoje święto. Za sprawą przypadku bądź woli bożej teraz słowiański papież odnosi kolejny sukces nad komunizmem. Tym razem symboliczny, bo od 2011 r. ludziom na świecie 1 maja nie będzie kojarzył sie z czerwonymi sztandarami, tylko z tym nie zwykłym człowiekiem, który zawsze powtarzał w chwilach próby Totus Tuus.

Tak  JP II ma prawo do tego dnia. Ma prawo do beatyfikacji w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, ponieważ bardzo dużo uczynił słowem i czynem aby propagować kult Miłosierdzia Bożego   ( wyniesienie na ołtarze Faustyny Kowalskiej, konsekrowanie bazyliki w Łagiewnikach). Poza tym był robotnikiem i też ma prawo do robotniczego święta.
Na koniec osobisty wtręt. Nie ma go już 6 lat a ja ciągle odczuwam pustkę. Leczę ją czytaniem tekstów Jana Pawła II, są wspaniałe. Np. jak ten z którego pochodzi fragment: poza prawdą wolność nie jest wolnością.

Informacje sprzed półtora tygodnia o kilkudniowym braku energii elektrycznej w kilkudziesięciu miejscowościach pod Częstochową skłoniły mnie do refleksji. Refleksji nad kruchością naszej cywilizacji oferującej coraz szerszą gamę ułatwień dla ludzi. Te wynalazki są świetne, mają tylko jedną albo aż jedną wadę. Wobec braku prądu stają się bez użytecznymi gratami. Ludzie spod częstochowskich miejscowości mówili, że wtedy (kiedy nie było w gniazdkach prądu) nie było życia. Mieli rację.

Powód awarii był prosty i do przewidzenia. Pod naporem ogromnych ilości śniegu gałęzie drzew łamały się i spadały na druty przesyłające prąd. Czego nie „dokonał” śnieg uczynił lód. Zamarznięta woda na drutach pogrubiła je kilkakrotnie czyniąc za duży ciężar dla słupów, które zaczęły łamać się jak zapałki. Awaria powstała na skutek warunków pogodowych, ale nie można zrzucać winy tylko na aurę. Stan infrastruktury energetycznej jest bardzo zły w całym kraju. A „Enion” i pokrewne spółki nie robią nic aby zmienić ten stan, poza chwilowy łataniem dziur. Jest to opinia mojego znajomego pracującego w tej firmie, a usłyszałem ją bodajże w lipcu ubiegłego roku.

Co do „braku życia” stwierdzenie to jest znamienne. Pojawienie się energii elektrycznej na masową skalę było największym wydarzeniem niepolitycznym od czasu wynalezienia ognia. W ciągu wieku przyzwyczailiśmy się do wynalazków opartych na użytkowaniu prądu do takiego stopnia że nie potrafimy bez nich wyobrazić sobie życia.

Co prawda brak światła można od biedy zastąpić świecami lub lampą naftową, jednak telewizji nie obejrzyny, a lektura książek jest praktycznie niemożliwa. Jeśli chodzi o rozrywki to nie tylko telewizor, ale również odbiornik radiowy, wieża stero, komputer, większość magnetofonów są bezużyteczne. Nie można więc ani oglądać, ani słuchać, ani grać. O ile można wytrzymać kilka dni bez takich rozrywek to abstynencja od prasowania i prania jest już męczarnią. Jeśli pracujemy poza domem to trzeba pokazać się w czystym i wyprasowanym ubraniu. Dwie doby bez prądu nie robią problemu, sięgamy do szafy po następne rzeczy. Ale tydzień awarii może podnieść poziom adrenaliny gdy zapasy odpowiednich ubrań kurczą się.

Co z jedzeniem ? Lodówka jest fantastycznym urządzeniem przedłużającym przydatność spożycia produktów do jedzenia. Pod warunkiem, że też będzie „jadła”… prąd. O nowoczesności rodzin często ma świadczyć posiadanie jak największej ilości urządzeń prądobiorczych. Opinia tyleż popularna co błędna. Gospodarstwa domowe używające kuchenek elektrycznych mają być nowocześniejsze od tych gdzie w kuchni królują kuchenki gazowe. W pod częstochowskich domostwach tego typu modernizacja znaczyłaby jedno – żadnej możliwości ugotowania posiłku.

A brak dostępu do Internetu mógłby być nie utrudnieniem a tragedią. Posiadanie konta w banku internetowym w tak krytycznej sytuacji mogłoby oznaczać dla użytkownika brak możliwości dostępu do pieniędzy. Poniższy przykład wskazuje, że czasami zapóźnienia technologiczne nie są aż tak złe jakby próbowali wmówić nam prorocy modernizacji.

Teraz braki w dostawach energii elektrycznej  to wina aury. Co by było jednak gdybyśmy byli celem ataków terrorystycznych ? Takie awarie mogłyby być częstsze i o szerszym zasięgu !

Paweł Kukiz nagrał piosenkę, w której podmiotem są Sowieci, a raczej ich zbrodnie. 17 września br. umieścił ją w Internecie (na you tube znalazłem ją pod tytułem „17 września (Polsza nie zagranica)”.

Piosenka podobno powstała z pobudek prywatnych i ma być reakcją artysty na moskiewskie kłamstwa.Skoro Kukiz miał taką wewnętrzną potrzebę aby śpiewać o palącym dłonie, rozgrzanym naganie i popsutym spychaczu, który bardzo utrudnił „pracę” czekistom, jego sprawa.

Rozumiem, że ten utwór wbrew tytułowi jest artystyczną wariacją na temat Katynia. Porównując ten utwór do innych piosenek nawiązujących do tego motywu wypada kiepsko. Nie wytrzymuje porównania z „Katyniem” Jacka Kaczmarskiego ani z „Ostatnim listem” Lecha Makowieckiego. Nawet neopunkowcy z „Fortecy” biją dynamizmem gwiazdę Opolszczyzny.

Ale nie o tym, nie o tym miała być mowa (cytując legendę Kielecczyzny). Chodzi mi o reakcję na tę artystyczna wypowiedź Kukiza. Otóż rzetelnych recenzji pojawiło się malutko, przeważają zarzuty o zdradę. Kukiz ostatnio sympatyk PO miał przez tą piosenkę podlizywać się PiS !

Tak więc nie ma już wspólnej przestrzeni łączącej Polaków bez względu na na poglądy polityczne. Macherzy PO od propagandy (public relations) dzielą nawet historię ! 1 września jest godny Tuska i PO, 17 września zostawia się Kaczyńskiemu i PiS. Tak samo jak rocznicę zbrodni katyńskiej. Ciekawe jak różne Nowaki i Arabskie podzielą władców polskich i ważne fakty historyczne na swoje i kaczystowskie.

Platformerski na pewno będzie Mieszko I, Kazimierz Wielki, ostatni Jagiellonowie. Z królów elekcyjnych na pewno Sasi i Poniatowski. Dlaczego ? Ponieważ Mieszko przyjmując chrzest wprowadził Polskę do Europy. Ostatni Piast jest jak Donald Tusk, Kazimierz masowo budował zamki warowne i słynął z tolerancji do Żydów. obecny premier masowo buduje boiska dla dzieci i słynie z tolerancji dla tych co nienawidzą Kaczyńskich.

Ostatni Jagiellonowie kojarzą się nam z tego , że za ich panowania zagościł Renesans w Polsce i działał Stańczyk. Za rządów PO zagościł public relations, grillowe przemówienia i tzw. postpolityka ( też wymyślona na Zachodzie). No i mają aż dwóch błaznów, z Biłgoraja i Łodzi. Batory, Żółkiewski i Piłsudski to postacie wrogie bo pisowskie itd.

Do jakiego absurdu posuną się spin doktorzy Pomylonych Obłąkańców ? Trudno sobie wyobrazić.

Natomiast Paweł Kukiz jeśli chce wrócić do obozu jasnogrodu musi popełnić następną piosenkę. Najlepiej o tym jak jest cudownie w Polsce, jak kraj rośnie w siłę a ludziom żyje się coraz lepiej.

Robiąc zakupy 2 tygodnie temu w hipermarkecie zostałem zaskoczony ilością zeszytów i innych artykułów szkolnych. Nie znajdowały się one jak zazwyczaj w półkach tylko na specjalnie przygotowanych paletach, na przestrzeni 40 -50 metrów kwadratowych. Teren ten nazywa się strefą. A wystawienie danego artykułu na strefę oznacza, że nadszedł określony sezon.

Specyfiką hipermarketów polega na tym, że sezon sprzedaży zaczyna się na długo przed danym wydarzeniem. Rok szkolny zaczyna się 1 września, a w markecie można nabyć artykuły potrzebne do szkoły już w drugim tygodniu lipca. Znicze, nieodzowna część Wszystkich Świętych, dostępne są w ogromnych ilościach od 2 października. Zabawki dzieciom kupujemy albo na Mikołaja – 6 grudnia albo na Gwiazdkę – 24 grudnia, a strefa z zabawkami zaczyna się po Dniu Zadusznych.

Tak samo jest z ozdobami świątecznymi. Bombki, łańcuchy czy choinki, które wydawałiby się nabywamy tuż przed Świętami Bożego Narodzenia kuszą klientów tuż po Święcie Niepodległości. Koniec grudnia i większa część stycznia to czas dla masowej sprzedaży poduszek, kołder,łóżek czy też materaców do nich. A sezon ogrodniczy rozpoczyna się w hipermarketach od 1 marca.

Nowoczesna, wyzwolona kobieta 8 marca może iść na manifę, może też pojechać do marketu i kupić kosiarkę spalinową np. z napędem. I tak przez cały rok. Zawsze z co najmniej 6 tygodniowym wyprzedzeniem. Gdy zbliża się termin graniczny towaru nie ma. Naprawdę ciężko kupić znicze 5 listopada czy zabawkę przed Sylwestrem. Przecież sezon sie skończył !

Czy to jest szaleństwo ? Być może, ale w tym szaleństwie jest metoda. Chodzi tu o zakreślenie granicy czasowej, pokazanie jaki świetny towar oferuje dana sieć i wmówienie ludziom jak bardzo go potrzebują. Nie ruszam tutaj z krucjatą przeciw wielkim centrom handlowym, sam z nich korzystam. Tyle tylko, że jestem świadomym konsumentem. Tego też życzę państwu. Kiedy słyszymy, że na lampki choinkowe przez kwadrans będzie obowiązywać 50 % promocja, zastanówmy się czy na pewno są nam potrzebne. Nie kupujmy na zapas.

I nie róbmy z hipermarketów miejsca spotkań ze znajomymi, spędzania czasu wolnego z rodziną czy miejsca taniej rozrywki. Szczególnie, że rozrywka może okazać się nie taka tania jak sądziliśmy, a większość pieniędzy które wydamy wypłynie z Polski.