Skip navigation

Category Archives: Idee

Dziś prószy śnieg, nogi zapadają się w mazi błoto-śniegowej. Nosimy niezbędne ciepłe kurtki, czapki, szaliki. Wyciągnięta z rękawiczki dłoń grabieje, po niecałym kwadransie rozmowy przez „komórkę”. Właśnie tak człowiek przekonuje się, że pora wybuchu Powstania Styczniowego nie była najlepsza. Przy takiej aurze człowiek myśli jak tu najszybciej dostać się z pracy do ciepłego domu.  A powstańcy musieli w takich warunkach toczyć bitwy na śmierć i życie. Bohaterowie 1863/64  walczyli bez wsparcia aparatu państwa, z przeważającym liczebnie wrogiem w partyzanckich potyczkach i bitwach. Powstanie Styczniowe zakończyło się przegraną, ponadto przyniosło represje i wiele negatywnych skutków. Czy więc należy czcić to wydarzenie, pamiętać o tamtych rodakach ?
Według obecnie rządzących Polską (rząd i Sejm) nie. Szczególnie przeciwni byli politycy PO i palikociarni. Ich śladem poszli „dziennikarze” głównego nurtu (ścieku). Wypowiedź Wojciecha Maziarskiego jest charakterystyczna dla tego związanego z władzą środowiska:
        Ale to jest wielkie zwycięstwo prawicy polskiej, tzn. to, że narzuciła ta prawica, narzuciła Polsce temat rozmowy. To był pomysł prawicy i takich portali jak wPolityce.pl, pisowskich i związanych z tą prawą stroną politycznej. To był ich pomysł, by tej rocznicy nadać taki rozgłos i takie wielkie znaczenie i narzucić ten temat. Myśmy temu ulegli tzn. w tej chwili i prezydent i gazety…
No cóż, pewne środowiska same wycofują się, oddają pole. Patriotyzm i duma z własnej Ojczyzny jest prawem każdego, prawicowca i lewicowca. Odcinając się od niego lewica i centrolewica nie spychają patriotyzmu do prawicowego getta, oni sami odcinają się w oczach narodu od polskości. Takim manewrem zyskają co przysłowiowy Zabłocki. Oni, którzy każą nam zapominać o wydarzeniach nie przekładających się na wygraną, zohydzają fakty świadczące o chwale Polski. Zapomnieć o przegranych powstaniach wzywają m.in. „uczeni w piśmie” z Czerskiej, jednak też zabraniają cieszyć się z wiktorii kłuszyńskiej czy wygranych Piłsudskiego.

images

3 lata temu pisałem żartobliwie  na tym blogu, w tekście pt.” Prywatyzacja historii”,   jak rozparcelować nasze dzieje miedzy PO a PiS. Wspominałem o Piłsudskim, Kazimierzu Wielkim, Mieszku I, ani słowa nie było o powstaniach, ale okazuje się ze „fajni Polacy” zapewne podchwycili moją idee i dokładnie podzielili wydarzenia. Powstanie Styczniowe przypadło partii Kaczyńskiego więc strona koalicyjno-rządowa nie będzie go honorować.
Jakie ja mam w tej sprawie zdanie ?  Należy czcić wydarzenia zwycięskie np. Grunwald, zajęcie Kremla, Wiedeń, bitwę warszawską itp. O powstaniach czy to listopadowym, czy styczniowym należy pamiętać i wiedzieć o nich dużo. Józef Piłsudski był znawcą tego konfliktu, jednocześnie honorował powstańców styczniowych.
Dla nas, żołnierzy wolnej Polski, powstańcy 1863 r. są i pozostaną ostatnimi żołnierzami Polski, walczącej o swą swobodę, pozostaną wzorem wielu cnót żołnierskich, które naśladować będziemy.
Dla uczczenia ich i upamiętnienia 1863 r. w szeregach armii polskiej, wydałem rozkaz zaliczenia do szeregów wojska wszystkich weteranów 1863 r. z prawem noszenia munduru wojsk polskich w dni uroczyste. Witam ich tym rozkazem, jako naszych Ojców i Kolegów.       

1863y                                                                                                                                              źródło: historia.newsweek.pl

      Przemyślał powstanie z lat 1863-64 odrzucił błędy, realizował rzeczy cenne i… i stał się po kilku porażkach  człowiekiem sukcesu. Niezniszczalny po każdej porażce ( a było ich trzy) odradzał się jak feniks z popiołu.
Powstanie Styczniowe to przegrana i jej skutki – likwidacja resztek autonomii, konfiskaty majątku, wywózki na Sybir, odbieranie praw miejskich, rusyfikacja szkół i urzędów. Jednak bez tego powstania nie byłoby uwłaszczenia chłopów czyli ostatecznego upadku pańszczyzny chłopskiej, twórczości Matejki, Orzeszkowej, Żeromskiego  czy Malczewskiego. Nie byłoby wybitnych naukowców studiujących na Zachodzie (Narutowicz, Mościcki), krakowskiej szkoły historycznej. Ponadto Polacy po 1864 r byli już inni, nie tylko szlachta zaczęła interesować się Polską. Wywózki na Sybir i konfiskata majątków przyczyniły się do powstania tzw.  „wysadzonych z siodła”. Był to bolesny proces dla jednostek czy grupy społecznej, lecz dla kraju okazał się faktem pozytywnym. Rozwinęła się w miastach inteligencja także techniczna, wzmocnione w ten sposób mieszczaństwo mogło aktywnie zająć się handlem i odebrać monopol w tej dziedzinie Żydom. Poza tym charakterystyczne dla powstania były nie tylko działania partyzanckie lecz również nielegalna struktura administracyjna, alternatywne środki komunikacji, działanie konspiracyjne, budowanie struktur wojskowych bez pomocy aparatu państwowego.
Odrzucając błędy i sprawy zdezaktualizowane pamiętajmy i korzystajmy z tych aktualnych i dobrych.  Kto nie zna historii ten jest skazany na jej powtarzanie.  Gloria victis.

500px-Pożegnanie_Europy

źródło: pl.wikipedia.org

 

Reklamy

Po dłuższej nieobecności wracam do zapisywania obserwacji z wielkiego świata. Nie zamieszczam rankingu wydarzeń z 2009 r, nie przeprowadzam podsumowania minionego roku gdyż nie było faktów, które po upływie czasu można by uznać za ważne. A przebieranie w wydarzeniach średniej i małej wagi jest zajęciem mało interesującym i wtórnym. Niech zajmują się tym dziennikarze tradycyjnych mediów.

Ja  nie witałem roku 2010 z radością a roku 2009 nie żegnałem z nostalgią. Z czego tu się cieszyć ? Oba ogarnia mrok tuszczyzny. W kraju same problemy, a macherzy od propagandy wmawiają nam jak jest cudownie. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle ??  Mnie osobiście bliskie jest spojrzenie Rafała A. Ziemkiewicza na kwestie gdzie znajduje się obecnie nasz kraj. Na swoim blogu niedawno umieścił opis cech charakterystycznych państwa polskiego po 20 latach od odzyskania wolności. Z tego opisu można ułożyć swoiste Antycredo albo Antydekalog.

Jakim krajem jest Polska AD 2010 ? Polska jest krajem zbudowanym przez grupy interesów wyrosłe z PRL
1 – w którym brak sprawiedliwości stanowi zasadę ustrojową

2 – w którym o sukcesie, awansie i miejscu w hierarchii społecznej decydują nie zdolności, przedsiębiorczość, praca czy  pożytek dla innych, ale przede wszystkim przynależność do grup uprzywilejowanych, powiązania, koneksje, znajomości, układy

3 – w którym powszechna jest demoralizacja, deprawacja, myślenie z pominięciem patriotyzmu i wspólnego dobra

4 – gdzie nasza Ojczyzna niezdolna jest do zapewnienia narodowi warunków cywilizacyjnego rozwoju, realizowania narodowych celów, umacniania poczucia wspólnoty i narodowej kultury

5 – w którym mamy kontynuację złych zasad z przeszłości. PRL budowano przeciw obywatelom i tę zasadę przejęła III RP. Banda cwaniaczków będąca na wierzchu (przy władzy) bez  problemu może napuścić na uczciwych ludzi sądy, prokuraturę, urzędy

6 – w którym istnieje sfora lokajów dostarczających uzasadnień intelektualnych dla deformacji państwa. Sfora ogłupiająca ludzi pseudo problemami typu parytety płciowe czy równouprawnienie dla zboczeńców zamiast pokazywać prawdziwe problemy

7 – w którym dyspozycyjni intelektualiści służą ferajnie relatywizując przestępstwo zagrożeniem pisowskim

8 – w którym polityka jest dziedziną zepsutą w stopniu szczególnym. Partie polityczne nie artykułują i nie realizują oczekiwań wyborców wobec państwa. Polskie partie są zlepkiem dworów i gangów zajętych zawłaszczaniem państwa oraz żerowaniem na obywatelach

9 – w którym kształtuje się taką wizję historii gdzie Cwaniak Narodowy Wałęsa staję się herosem co sam przyniósł nam wolność a reszta tylko przeszkadzała

10 – w którym uczciwy publicysta w III RP jest jak astronom śledzący ciała niebieskie. Wie, że w kosmosie coś się dzieje, ale nie wie co. Stawia tylko hipotezy dotyczące zakłóceń ruchu tych ciał, stara się przejrzeć ciemną materię .

Jeśli chcielibyśmy podsumować dany okres jakimś przysłowiem, sentencją to do PRL najbardziej pasuje :                     „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”.
Natomiast III RP najlepiej podsumowuje zdanie :
„Protegowany zawsze wygrywa z utalentowanym”
Oto Polska AD 2010. Co robić ? Emigrować ? Założyć organizację terrorystyczną i likwidować beneficjentów obecnego układu ?

Obecny kryzys ekonomiczny jest przejściowy, a Stany Zjednoczone wyjdą z niego szybko, w dodatku wzmocnione. Ameryka nadal pozostanie supermocarstwem. Chiny rozpadną się na regiony, Rosja straci 40 % ludności w ciągu 40 lat, jej światowe wpływy będą minimalne. Najpotężniejszym krajem Europy będzie Polska ochoczo wspierana przez USA.”

To nie jest fragment prozy science-fiction autorstwa jakiegoś Polaka megalomana. Autorem jest George Friedman – Amerykanin, szef agencji prognoz geopolitycznych Stratfor. A tekst nie jest fragmentem prozy tylko długoterminowej analizy politycznej zawartej w książce pt. „The Next 100 Years. A Forecast for the 21 century”.

friedman_nastepne_100_lat

Od kilku dni można tę książkę nabyć w polskich księgarniach, jej polski tytuł brzmi ” W następnych stu latach”. Wydawcą jest AMF Plus, oficyna dzięki, której mogliśmy się zapoznać z tak cennymi pozycjami jak „Chłopcy Murrowa”(książka o amerykańskich korespondentach wojennych CBS na frontach II wojny światowej) czy „Dług honorowy” (o dziejach amerykańskiej eskadry lotniczej Kościuszko podczas wojny polsko – sowieckiej 1920 r.).

Friedman choć w środowisku amerykańskich politologów uważany jest za dziwaka, wzbudza szacunek bogactwem posiadanego warsztatu naukowego oraz niezależnością względem mód prognozowania. W najnowszej książce na przekór licznym kolegom po fachu, wieści nie zmierzch lecz świt USA. Stany nadal będą rozgrywać globalną partię wspierając lokalnych oponentów swych wrogów.  W Europie rola kluczowego sojusznika przypadnie Polsce.

Według szefa Stratfor w połowie XXI w. największe zagrożenie dla pax americana będzie stanowić rosyjskie parcie na Zachód. Dlatego USA będą gruntownie wspierać Polskę. Pomoc będzie obejmowała eksport broni i technologi oraz inwestycje. Dzięki temu Rzeczpospolita stanie się mocarstwem  nie tylko regionalnym, ale w skali Europy, przyćmiewając nawet Niemcy. Polska w bloku z Czechami, Słowacją, Węgrami i państwami bałtyckimi najpierw powstrzyma wpływy rosyjskie. Później po rozpadzie Rosji odpierać będzie wpływy tureckie na Bałkanach.

Era Chin ma się ku końcowi. To kolejna oryginalna teza Friedmana. Państwo Środka okres dynamicznego rozwoju ma już za sobą, w najbliższej perspektywie nastąpi osłabienie władzy centralnej, w dalszej rozpad na regiony. Mocarstwem na Dalekim Wschodzie pozostanie Japonia mająca coraz bardziej rozbieżne interesy względem USA. Na tym tle w połowie wieku dojdzie do światowego konfliktu.Wojna będzie toczyć się głównie w przestrzeni okołoziemskiej, w walce używać się będzie roboty dzięki czemu armie będą mniejsze niż obecnie.

Dlaczego George Friedman uważa, że przyszłość nabierze takiego kształtu?  Skąd biorą się jego prognozy ?  Otóż szef agencji Stratfor uważa, że państwa nie mają uczuć ani przyjaciół, mają tylko i wyłącznie interesy. A interesy są zdeterminowane przez obiektywne warunki zewnętrzne takie jak geografia, demografia, ekonomia, technologia. W ogólnym chaosie dziejów kryje się porządek, który autor „W następnych stu latach” chce dostrzec.

Książka choć zawiera ciąg geopolitycznych symulacji napisana jest w sposób przystępny i ciekawy. Treść można by określić jako przejrzyste i rygorystyczne ćwiczenie w myśleniu geopolitycznym. Taką specyficzną grę w go. I choć z każdym rokiem rośnie wykładniczo prawdopodobieństwo, że wynik analizy zostanie zburzony zmiennymi niezależnymi, warto zapoznać się z taką interesującą pozycją.

Pewnie mizantropi  uderzą w ton narzekań, że książka pisana jest ku pokrzepieniu serc. Ale jakie ku temu miałby powody amerykański Żyd ?  Prognozy Friedmana sprawdzą się albo nie, jednak poczytać warto.

Wyrok wydany na księdza Marka Gancarczyka, redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego” przypadkowo zbiegł się z wizytą u rzecznika praw obywatelskich sędziego Sądu Najwyższego USA. Jednym z elementów wizyty sędziego Scali było wygłoszenie wykładu, którego treść dotyczy zjawiska występującego w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej.

Po wyroku z dnia 23 września wiemy, że to zjawisko dotarło też do Polski. Tak, więc dwa fakty przypadkowo zbiegające się ze sobą w czasie złożyły się na nową tendencję – uzurpację wszechwładzy sędziów w sprawach moralnych.

antonin_scalia-photograph1

Antonin Scalia, amerykański prawnik, jest od 1986 r. sędzią Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, a wcześniej wykładał prawo m.in. na Uniwersytecie stanu Virginia i Uniwersytecie Chicago. Wygłoszony przez niego wykład w Polsce nosi tytuł: „Mułłowie Zachodu: Sędziowie jako arbitrzy moralni”.

Scalia, stwierdził, że w pierwszej połowie XX w. amerykańską teorię polityczna zdeterminowało zjawisko „eksperta”. Kluczem do dobrego rządzenia miało być odebranie politykom kierownictwo nad agendami rządowymi, a oddanie ich w ręce ludzi doświadczonych o wykształconych w dziedzinach regulacji administracji. W ten sposób powstały „niezależne agencje rządowe”. Ostatecznie projekt ten poniósł porażkę gdyż eksperci nie byli w stanie udzielić odpowiedzi dobrej lub złej nawet w ściśle technicznych kwestiach, bo łączył się z preferencjami politycznymi.

Scalia podaje bardzo dobry przykład. Ile stacji telewizyjnych powinna mieć jedna firma? Ekspert nie odpowie na to pytanie. Im większa firma tym lepsza jakość programu, lecz wielka firma może zdominować rynek nadawczy. Nie ma dobrej ani złej odpowiedzi, decyduje preferencja polityczna. Do końca XX w. „niezależne agencje rządowe” przestały być modne, wiele z nich zlikwidowano.

Dwudziestowieczna wiara w eksperta została zastąpiona w XXI w. wiarą w sędziego – moralistę. Obecnie uzależniliśmy się od abstrakcyjnego moralizowania. Co jest nieszkodliwe, jak podkreśla sędzia Scalia, w zastosowaniu do dokumentów organizacji międzynarodowych typu ONZ. Jednakże po ujęciu w akty prawne poszczególnych państw staje się niebezpieczna praktyką.

Aby nie być gołosłownym sędzia podał casus artykułu 8 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności przy zastosowaniu do prawa brytyjskiego. Przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zapewniono wykonalność temu przepisowi wbrew demokratycznym rządom.

Artykuł 8 ma zapis, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego. W 2000 r. na podstawie tego unieważniono brytyjski przepis o czynach nierządnych. Chodziło o sprawę stosunków homoseksualnych, w których uczestniczą więcej niż dwie osoby. Trybunał utrzymywał, że zakaz seksualnej orgii stanowi niedopuszczalną ingerencję w życie prywatne.

Innymi owocami abstrakcyjnego moralizowania są: legalizacja stosunków homoseksualnych, zakaz sądzenia mordercy, kiedy popełniając czyn był nieletni, uznanie za nielegalne uczelni tylko dla mężczyzn.

Dlaczego się tak dzieje? Antonin Scalia tłumaczy tak. Do niedawna w Stanach ustawy rozumiano jako statyczne, niejasne sytuacje ustalano przez odwołanie się do przyjętej i niekwestionowanej praktyki. To, na co pozwalała konstytucja w chwili wejścia w życie dozwolone jest na zawsze. Zmiany następowały poprzez działanie ludzi np. wprowadzenie prawa głosu w wyborach dla kobiet. W obliczu statycznego prawa łatwo można ustalić czy aborcja jest legalna czy nie.

Zmiana w rozumieniu prawa nastąpiła w drugiej połowie XX w.. Sąd Najwyższy USA wynalazł pojęcie „żyjącej konstytucji”. Termin ten oznacza, że znaczenie konstytucji może się z czasem zmieniać aby pozostawać w zgodności z ewoluującymi standardami przyzwoitości, które cechują postęp dojrzewającego społeczeństwa. I to sędziowie Sądu Najwyższego ustalają, kiedy mają do czynienia z ewolucją i kiedy sprowadza się do postępu.

W 1978 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka przyjął wniosek, aby konwencja była „żyjącym instrumentem, który musi być interpretowany w świetle bieżących okoliczności”. Tak oto zaczęła powstawać hegemonia stanu sędziowskiego na obszarze cywilizacji zachodniej. Niewybieralni sędziowie podejmują wartościowujące decyzje dla społeczeństw, mimo, że nie mają specjalnych kompetencji.

Sędzia nie ma prawa wydawać wyroku w sprawie moralności, bo nie jest wyjątkowy w porównaniu np. z lekarzem czy biznesmenem. Scalia wróży klęskę projektowi sędziego – moralizatora ponieważ nie ma takiej możliwości aby absolutnie rozdzielić politykę i preferencje w kwestii interpretacji praw człowieka.

Jednakże do  tego czasu spadnie na nas, ludzi cywilizacji zachodniej, wiele nieszczęść. Moralność, która bardziej przypomina ruchome piaski niż twardą skałę do niczego nie służy. Umożliwia tylko wprowadzenie wolności absolutnej. A w wolności absolutnej homo homini lapus est jak twierdził Plaut i Hobbes.

300 lat temu na Ukrainie pod Połtawą stanęły naprzeciw siebie armia rosyjska i szwedzka. Wojska cara Piotra I liczyły ok. 42000 żołnierzy, natomiast król Karol XII dysponował siłami w łącznej liczbie 26000 żołnierzy ( 22000 Szwedów i 4000 Kozaków hetmana Mazepy ). Wygrali Rosjanie zmieniając nie tylko bieg wojny północnej. Genialny wojownik z północy Karol XII zakończył błyskotliwą karierę. Na następnego geniusza wojny Europa czekała 100 lat, ten przybył z Korsyki.

Bitwa połtawska przyniosła Rosji nie tylko dostęp do Bałtyku, ale uczyniła z tego państwa europejskie mocarstwo. Z kolei Szwecja ostatecznie przestała być potęgą i do dnia dzisiejszego nie jest ważnym rozgrywającym na kontynencie. Starcie z 8 lipca 1709 r. miało też wpływ na Polskę.

Doktor Dariusz Gawin w artykule pt. „Przekleństwo roku 1709” opublikowanym w „ Rzeczpospolitej” postawił tezę, że nieszczęścia dla losu państwa polskiego rozpoczęły się na początku XVIII wieku.

Niepodległość straciliśmy w 1795 r. ale suwerenność w 1709 r., podkreśla Gawin. Problemem Polski, niestety wciąż aktualnym, jest ciągłe zmaganie się od 200 lat z „prześwitem ontologicznym”. „Prześwit ontologiczny” to sytuacja, w której państwo polskie istnieje ale może przestać istnieć. A w momencie gdy braknie państwa wkrótce braknie cywilizacji ( pieniądze z polskich kieszeni szły w XIX w. na obce gmachy publiczne ).

Powodem tego jest geopolityczne usytuowanie między potęgami. Po bitwie pod Połtawą Polska straciła suwerenność, została zdominowana przez Rosję. Rok 1795 to koniec niepodległości, którą odzyskaliśmy dopiero w 1918 r. Niestety, nie potrafiliśmy utrzymać jej na stałe. W 1989 r. odzyskując ją ponownie odwróciliśmy sytuację powstałą w wyniku rozbiorów, jednak to za mało. Gawin apeluje, że trzeba odwrócić kartę dziejów wynikłą z roku 1709.

Musimy odzyskać prawdziwą suwerenność, którą autor określa jako podmiotowość. Posiadanie podmiotowości umożliwi wykorzystanie procesów modernizacyjnych polskim, a nie obcym celom. Negatywnym przykładem jest Słowacja. To kraj niepodległy z atrybutami tej niepodległości jak np. rząd, bank centralny, armia, jednakże nie jest to państwo podmiotowe. Słowacja w stu procentach uzależniona jest od rosyjskich dostaw gazu. W efekcie czego lotniska trzeba ogrzewać olejem opałowym lub zamykać szkoły nie na skutek własnych suwerennych decyzji, a pod wpływem czynników obcych.

Gawin kończy artykuł wezwaniem, że Polacy muszą stworzyć mocne państwo aby Polska nie była już Chrystusem narodów. Cierpienia znudziły się, nie potrzebujemy tego więcej. Jest to więc wezwanie do odrzucenia tradycji romantycznej w myśleniu politycznym. A prekursorem takiego zerwania miał być, według autora, Piłsudski.

Tekst Dariusza Gawina jest interesujący, choć szkoda, że nie podał w jaki sposób można by w najbliższym czasie zbudować mocne podmiotowe państwo. Z drugiej strony często trafne diagnozy sytuacji są ważniejsze od naiwnych, prostych rozwiązań. To pytania skłaniają ludzi do rozwiązań, inspirują do określenia światopoglądu.

Ja osobiście zgadzam się z tezami doktora Gawina, choć mogą wydać się kontrowersyjne. Przed utratą niepodległości nastąpiła strata suwerenności. Ale kiedy ? Wojska rosyjskie stacjonowały na stałe w Polsce od 1764 r., wszechwładza rosyjskich ambasadorów rozpoczęła się wraz z panowaniem Stanisława Poniatowskiego.

Skąd więc ta data – 1709 ?

Otóż właśnie od tego roku rozpoczęła się seria niekorzystnych wydarzeń dla Rzeczpospolitej. Pomimo żądań Sejmu wojska rosyjskie przebywały w Polsce przez 10 lat, opozycyjnych senatorów wywieziono w 1717 r. do Kaługi, elektor pruski bezkarnie porywał rekrutów do swojej armii, miejsce wolnej elekcji w 1733 r. zostało otoczone przez armię rosyjską, a polscy wodzowie ( hetman wielki koronny i wielki litewski ) pozostawali na żołdzie Moskwy.

Do tego trzeba dodać działalność polityczną frakcji magnackich w oparciu o obce mocarstwa, ciągłe rwanie obrad Sejmu przez liberum veto i przemarsze obcych wojsk. Czyż fakty te nie świadczą o utracie podmiotowości przez państwo ?

Natomiast zdezaktualizowanie twórczości Mickiewicza czy w ogóle romantycznego paradygmatu byłoby niesamowitym wydarzeniem. Likwidacja „prześwitu ontologicznego” to byłaby sytuacja długiej normalności dla wielu pokoleń Polaków.

Ale najpierw trzeba stworzyć mocne, podmiotowe państwo. Czy damy radę ?