Skip navigation

Category Archives: Historia

Hen w lesie płonie ognisko
I słychać piosnkę szwadronu.
A echo po lesie wciąż niesie i niesie
Piosenkę nas ludzi bez domu.
Wesoło nam trzaska i błyska
Nam ludziom spalonym bez domu
My zawsze do boju ochoczo staniemy
Do boju nasz szwadron wciąż gotów
Co jutro nas czeka nie wiemy,
Może śmierć zajrzy nam w oczy.

My zawsze z radością do boju staniemy,
Do boju nasz szwadron wciąż kroczy.
A jeśli mnie kula uderzy
I dla mnie skończy się wojna
To duch mój koledzy za wami pobieży
Tak długo aż Polska będzie wolna

To słowa jednej z piosenek, którą śpiewali Polacy dla których ustanowiono, Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Bardzo duży udział w ustanowieniu tego święta miał ś.p. profesor Janusz Kurtyka.

Żołnierze Wyklęci to polscy partyzanci podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego walczący z sowieckim okupantem. Ja osobiście wolę posługiwać się terminem żołnierze drugiej konspiracji oraz powstanie antysowieckie. Ta data nawiązuje do wydarzenia z 1951 r ,1 marca wykonany został wyrok śmierci na kierownictwie IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

Żołnierze Wyklęci wywodzili się głównie ze struktur AK i NSZ; byli to ludzie, którzy nie pogodzili się z nową okupacją. Ich liczebność określają historycy na 180 000 – 200 000. Ich wrogiem byli Sowieci (62,63,64 dywizja Armii Czerwonej w sile ok 50 000) oraz rodzimi kolaboranci (UB,MO,KBW, LWP – 300 000).

Kiedy wybuchło Powstanie Antykomunistyczne ?  Symbolicznym dniem jest 21 sierpnia 1944 r. kiedy oddział hubalczyka Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza” starł się z batalionem NKWD (ok 600 ludzi) pod Surkontami. Połowa 72 osobowego oddziału Kotwicza zginęła, resztę wziętą do niewoli zabijali czekiści.

indeks1

źródło: forum.polscypatrioci.pl

Najliczniejszą strukturą pośród Drugiej Konspiracji było Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” powstałe po rozwiązaniu Armii Krajowej. WiN przejął ludzi i struktury AK (obszary, okręgi – inspektoraty, itd.), zmieniając jednocześnie główne formy walki o niepodległość, z militarnych na cywilne (w tym propagandowe, wydając tytuły prasowe jak np. „Orzeł Biały” i wywiadowcze, na rzecz rządu RP na uchodźstwie). Pracami Zrzeszenia kierowały kolejne Zarządy Główne, na czele z prezesami: płk Janem Rzepeckim (I), płk Franciszkiem Niepokólczyckim (II), ppłk Wincentym Kwiecińskim (III) oraz ppłk Łukaszem Cieplińskim (IV). Kolejnym Zarządom i ich strukturom terenowym podlegały liczne oddziały zbrojne. Najwybitniejsi dowódcy to m. in. mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, ppor Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, czy ppor Zdzisław Broński, „Uskok”. Zrzeszenie WiN najsilniejsze było na wschodzie Polski (Lubelszczyzna, Rzeszowszczyzna), pasie centralnym i Małopolsce.

Kolejną, ogólnopolską organizacją zbrojną było Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, w którym znalazło się ok. 40 tys. dowódców i żołnierzy, operujących głównie w pasie wschodnim Polski i na Mazowszu. NZW politycznie podlegało Zarządowi Głównemu Stronnictwa Narodowego, a kierowane było m. in. przez płk Tadeusza Danilewicza, „Kubę”. Oddziałami terenowymi kierowali m. in. mjr Mieczysław Grygorcewicz „Ostrowski”, st. sierżant Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój”. Najmniejszą ogólnopolska organizacją wojskową i polityczną była Organizacja Polska kierowana przez prof. Bolesława Sobocińskiego i dr. Kazimierza Gluzińskiego, której podlegały Narodowe Siły Zbrojne. Do 1947 r. liczyły 10 000 żołnierzy. Ostatnimi Komendantami Głównymi NSZ byli zaś: gen. Zygmunt Broniewski „Bogucki”, a następnie płk Stanisław Kasznica. Najliczniejszym oddziałem było śląskie zgrupowanie kpt. Henryka Flamego „Bartka”.

Obok ogólnopolskich zgrupowań do grona żołnierzy wyklętych należy zaliczyć lokalne oddziały zbrojne. Na Podhalu na czele oddziału liczącego 700 żołnierzy, Józef Kuraś „Ogień” walczył o Polskę wolną od komunistów. Mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” dowódca V Brygady Wileńskiej AK walczył na terenie Białostocczyzny, a następnie Pomorza. Mjr Stanisław Sojczyński „Warszyc”, stworzył liczące około 4 000 żołnierzy Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP), operujące na obszarze centralnej Polski (od Łodzi przez Radomsko, Częstochowę aż nawet po Górny Śląsk).

Ponad 20 tys. „Żołnierzy Wyklętych” zginęło po wojnie z bronią w ręku, kolejnych tysiące trafiło do więzień komunistycznych, gdzie także czekała ich śmierć . Wykonano ok. 4500 kar śmierci, spośród ponad 8 tys. orzeczonych. Kolejne setki tysięcy przeciwników reżymu trafiło do więzień i obozów pracy, z wieloletnimi wyrokami. Żołnierze, kapłani i działacze polityczni trafiali na Mokotów, do Wronek i Rawicza; najmłodsi zaś – harcerze i uczniowie – do SP bądź obozu w Jaworznie (chłopcy) i Bojanowie (dziewczęta).

Kim byli członkowie Powstania Antysowieckiego ?  W ogromnej większości to synowie chłopów, rzemieślników i urzędników, przedstawicieli wolnych zawodów. To z reguły mieszkańcy prowincji – małych powiatowych miasteczek, wsi. To pokolenie wychowane i ukształtowane w wolnej Polsce lat międzywojennych – młodzi nauczyciele, urzędnicy, leśnicy, oficerowie i podoficerowie rezerwy, rzadziej oficerowie zawodowi, często ochotnicy – świeżo upieczeni maturzyści lub gimnazjaliści. To przedstawiciele wszystkich ruchów politycznych w Polsce, od PPS do SN.

Powstańcy nie zostali rozgromieni w polu. Okrutne i skuteczne ciosy zadała kłamliwa amnestia z 22 lipca 1947 r. oraz zdrada m. in. w przypadku majora Dekutowskiego i majora Sojczyńskiego. Kiedy nastąpił kres tego powstania ?? Trwają spory wśród historyków gdyż jest to zjawisko jeszcze słabo zbadane. Proponuje się 23 sierpnia 1954 r.  bądź 4 marca 1957. Trzeba jednak pamiętać , że ostatni partyzant Józef Franczak „Lalek” walczył do 21 października 1963, do dnia swojej śmierci.

images1

żródło:students.pl

Komuniści popełnili na tych dzielnych ludziach trzykrotne zbrodnie –  zabijając ich, odmawiając znanego miejsca pochówku oraz odbierając dobre imię i pamięć. Uważam, że jesteśmy w stanie zlikwidować tę trzecią zbrodnię. Pamiętajmy o nich i piszmy o tych znanych jak też o tych, którzy jeszcze nie zostali wymienieni w publikacjach dotyczących żołnierzy drugiej konspiracji. Każdy bohater zasługuje na pamięć , a przestrzeń Internetu jest dobrym miejscem aby rozsławiać patriotów.

Ja publikuje listę tych najbardziej znanych :

Stanisław Sojczyński „Warszyc”  zginął 19 lutego 1947     nie ma swojego grobu

Hieronim Dekutowski „Zapora”  zginął 7 lipca 1949     nie ma swojego grobu

Edward Taraszkiewicz „Żelazny”  zginął 6 października 1951     nie ma swojego grobu

Lucjan Minkiewicz „Wiktor”  zginął 8 lutego 1951     nie ma swojego grobu

Marian Pluciński „Mścisław”  zginął 28 czerwca 1946     nie ma swojego grobu

Eugeniusz Tymiński „Ryś”  zginął 30 maja 1951     nie ma swojego grobu

Mieczysław Dziemieszkiewcz „Rój”  zginął 13 kwietnia 1951     nie ma swojego grobu

Stanisław Łanecki „Przelotny”  zginął 25 listopada 1946     nie ma swojego grobu

Zdzisław Broński „Uskok”  zginął 21 maja 1949     nie ma swojego grobu

Henryk Wieliczko „Lufa”  zginął 13 marca1949     nie ma swojego grobu

Kazimierz Wyrozębski „Sokolik”  zginął 5 lipca 1948     nie ma swojego grobu

Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”  zginął 8 lutego 1951     nie ma swojego grobu

Władysław Łukasiuk „Młot”  zginął 27 czerwca 1949     nie ma swojego grobu

Józef Kuraś „Ogień”  zginął 22 lutego 1947     nie ma swojego grobu

Anatol Radziwonik „”Olech”  zginął 12 maja 1049     nie ma swojego grobu

Marian Biernaciak „Orlik”  zginął 24 czerwca 1946

Józef Franczak „Lalek”  zginął 21 października 1963     nie ma swojego grobu

Henryk Flame „Grot”  zginął 1 grudnia 1947

Franciszek Olszówka „Otto”  zginął 8 lutego 1946

Danuta Siedzikówna „Inka”  zginęła 28 sierpnia 1946     nie ma swojego grobu

Czesław Zajączkowski „Ragner”   zginął 3 grudnia 1944     nie ma swojego grobu

Cześć ich pamięci

Dziś prószy śnieg, nogi zapadają się w mazi błoto-śniegowej. Nosimy niezbędne ciepłe kurtki, czapki, szaliki. Wyciągnięta z rękawiczki dłoń grabieje, po niecałym kwadransie rozmowy przez „komórkę”. Właśnie tak człowiek przekonuje się, że pora wybuchu Powstania Styczniowego nie była najlepsza. Przy takiej aurze człowiek myśli jak tu najszybciej dostać się z pracy do ciepłego domu.  A powstańcy musieli w takich warunkach toczyć bitwy na śmierć i życie. Bohaterowie 1863/64  walczyli bez wsparcia aparatu państwa, z przeważającym liczebnie wrogiem w partyzanckich potyczkach i bitwach. Powstanie Styczniowe zakończyło się przegraną, ponadto przyniosło represje i wiele negatywnych skutków. Czy więc należy czcić to wydarzenie, pamiętać o tamtych rodakach ?
Według obecnie rządzących Polską (rząd i Sejm) nie. Szczególnie przeciwni byli politycy PO i palikociarni. Ich śladem poszli „dziennikarze” głównego nurtu (ścieku). Wypowiedź Wojciecha Maziarskiego jest charakterystyczna dla tego związanego z władzą środowiska:
        Ale to jest wielkie zwycięstwo prawicy polskiej, tzn. to, że narzuciła ta prawica, narzuciła Polsce temat rozmowy. To był pomysł prawicy i takich portali jak wPolityce.pl, pisowskich i związanych z tą prawą stroną politycznej. To był ich pomysł, by tej rocznicy nadać taki rozgłos i takie wielkie znaczenie i narzucić ten temat. Myśmy temu ulegli tzn. w tej chwili i prezydent i gazety…
No cóż, pewne środowiska same wycofują się, oddają pole. Patriotyzm i duma z własnej Ojczyzny jest prawem każdego, prawicowca i lewicowca. Odcinając się od niego lewica i centrolewica nie spychają patriotyzmu do prawicowego getta, oni sami odcinają się w oczach narodu od polskości. Takim manewrem zyskają co przysłowiowy Zabłocki. Oni, którzy każą nam zapominać o wydarzeniach nie przekładających się na wygraną, zohydzają fakty świadczące o chwale Polski. Zapomnieć o przegranych powstaniach wzywają m.in. „uczeni w piśmie” z Czerskiej, jednak też zabraniają cieszyć się z wiktorii kłuszyńskiej czy wygranych Piłsudskiego.

images

3 lata temu pisałem żartobliwie  na tym blogu, w tekście pt.” Prywatyzacja historii”,   jak rozparcelować nasze dzieje miedzy PO a PiS. Wspominałem o Piłsudskim, Kazimierzu Wielkim, Mieszku I, ani słowa nie było o powstaniach, ale okazuje się ze „fajni Polacy” zapewne podchwycili moją idee i dokładnie podzielili wydarzenia. Powstanie Styczniowe przypadło partii Kaczyńskiego więc strona koalicyjno-rządowa nie będzie go honorować.
Jakie ja mam w tej sprawie zdanie ?  Należy czcić wydarzenia zwycięskie np. Grunwald, zajęcie Kremla, Wiedeń, bitwę warszawską itp. O powstaniach czy to listopadowym, czy styczniowym należy pamiętać i wiedzieć o nich dużo. Józef Piłsudski był znawcą tego konfliktu, jednocześnie honorował powstańców styczniowych.
Dla nas, żołnierzy wolnej Polski, powstańcy 1863 r. są i pozostaną ostatnimi żołnierzami Polski, walczącej o swą swobodę, pozostaną wzorem wielu cnót żołnierskich, które naśladować będziemy.
Dla uczczenia ich i upamiętnienia 1863 r. w szeregach armii polskiej, wydałem rozkaz zaliczenia do szeregów wojska wszystkich weteranów 1863 r. z prawem noszenia munduru wojsk polskich w dni uroczyste. Witam ich tym rozkazem, jako naszych Ojców i Kolegów.       

1863y                                                                                                                                              źródło: historia.newsweek.pl

      Przemyślał powstanie z lat 1863-64 odrzucił błędy, realizował rzeczy cenne i… i stał się po kilku porażkach  człowiekiem sukcesu. Niezniszczalny po każdej porażce ( a było ich trzy) odradzał się jak feniks z popiołu.
Powstanie Styczniowe to przegrana i jej skutki – likwidacja resztek autonomii, konfiskaty majątku, wywózki na Sybir, odbieranie praw miejskich, rusyfikacja szkół i urzędów. Jednak bez tego powstania nie byłoby uwłaszczenia chłopów czyli ostatecznego upadku pańszczyzny chłopskiej, twórczości Matejki, Orzeszkowej, Żeromskiego  czy Malczewskiego. Nie byłoby wybitnych naukowców studiujących na Zachodzie (Narutowicz, Mościcki), krakowskiej szkoły historycznej. Ponadto Polacy po 1864 r byli już inni, nie tylko szlachta zaczęła interesować się Polską. Wywózki na Sybir i konfiskata majątków przyczyniły się do powstania tzw.  „wysadzonych z siodła”. Był to bolesny proces dla jednostek czy grupy społecznej, lecz dla kraju okazał się faktem pozytywnym. Rozwinęła się w miastach inteligencja także techniczna, wzmocnione w ten sposób mieszczaństwo mogło aktywnie zająć się handlem i odebrać monopol w tej dziedzinie Żydom. Poza tym charakterystyczne dla powstania były nie tylko działania partyzanckie lecz również nielegalna struktura administracyjna, alternatywne środki komunikacji, działanie konspiracyjne, budowanie struktur wojskowych bez pomocy aparatu państwowego.
Odrzucając błędy i sprawy zdezaktualizowane pamiętajmy i korzystajmy z tych aktualnych i dobrych.  Kto nie zna historii ten jest skazany na jej powtarzanie.  Gloria victis.

500px-Pożegnanie_Europy

źródło: pl.wikipedia.org

 

„Piąta rano. Od świtu dzień rozpoczął się szczególnie. Wyjazd karetką więzienną w celkach (straszne !). Przywieziono, gdzieś do lasu; coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano zegarek, na którym była godz. 6.30 (8.30). pytano mnie o obrączkę, którą … Zabrano ruble, pas główny, scyzoryk.”

To ostatnie słowa majora Adama Solskiego jakie napisał w notatniku 9 kwietnia 1940 r. 10 kwietnia i w dniach późniejszych zapisków nie było, autor po strzale w tył głowy spoczął w lesie katyńskim. Podzielił on los tysięcy Polaków. W jaki sposób znaleźli się w głębi Rosji ?  Dlaczego zginęli ?  Kto odpowiada za ich zamordowanie ?

Otóż 17 września 1939 r. Armia Czerwona realizując postanowienia paktu Ribbentrop – Mołotow napadła na Polskę. Ponieważ rząd polski nie znał postanowień paktu pojawił się problem z interpretacją tego faktu. Naczelny Wódz Wojska Polskiego marszałek Rydz-Śmigły wydał dyrektywę aby z Sowietami nie walczyć chyba, że w przypadku prób rozbrojenia. Dyrektywa ta wywołała chaos w szeregach armii polskiej co doprowadziło do licznego wzięcia do sowieckiej niewoli żołnierzy polskich. W niewoli sowieckiej znalazło się ok. 250 000 żołnierzy  w tym ok. 22 000 oficerów. Na jesieni 1939 r. oficerowie zostali rozmieszczeni w trzech obozach – Kozielsku, Ostaszkowie , Starobielsku.

W Kozielsku osadzono 4500 oficerów zawodowych i rezerwy oraz 4 generałów. W Starobielsku znalazło się 8 generałów, 3900 oficerów rezerwy i zawodowych. W Ostaszkowie większość 6570 osób stanowili policjanci, pracownicy służby więziennej, funkcjonariusze wywiadu; wojskowi stanowili mniejszość. O losie naszych rodaków zadecydowało Biuro Polityczne Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików), ówczesna nazwa rządzącej partii komunistycznej w ZSRS,  5 marca 1940 r. Na posiedzeniu Politbiura  szef NKWD (sowiecka tajna policja polityczna) Ławrientij Beria wystąpił z wnioskiem aby rozstrzelać osadzonych w obozach polskich oficerów ponieważ stanowią ” trwały element antysowiecki i nie rokują szans na poprawę”. Sugestie Berii poparł Stalin oraz inni członkowie Biura – Mołotow (ludowy komisarz spraw zagranicznych), Kalinin (przewodniczący Rady Najwyższej), Woroszyłow (ludowy komisarz obrony), Mikojan(wicepremier), Kaganowicz (ludowy komisarz transportu). Były to osoby z najwyższego kierownictwa.

żródło : podziemiezbrojne.blox.pl

Jak wyglądały ostatnie chwile życia oficerów z Kozielska ? Obóz opuszczali wcześnie rano, pociągiem docierali do stacji Gniezdowo położonej na zachód od Smoleńska. Stamtąd samochodami – karetkami więziennymi wywieziono ich do lasu katyńskiego. Dlaczego Katyń ? Ponieważ znajdował się tam ośrodek wypoczynkowy dla wyższych funkcjonariuszy NKWD, teren był więc otoczony i strzeżony. Ponadto już wcześniej w latach 30 to miejsce służyło do masowego ludobójstwa. W lesie prowadzono polskich oficerów do miejsca gdzie odbierano wartościowe rzeczy – pieniądze, obrączki, zegarki, pasy wojskowe. Następnie wiązano ręce z tyłu, wcześniej przygotowanymi sznurami jeśli oficerowie byli młodzi i silni. Jeżeli byli starzy ( generał Bohatyrowicz miał 70 lat) zarzucano poły płaszcza na głowę w ten sposób unieruchamiając ręce. Prowadzono ofiarę nad wykopany dół gdzie sowieccy oprawcy mordowali strzałem w tył głowy z pistoletu Walther kal. 7,65 mm.

Jeńców z Ostaszkowa zamordowano w gmachu NKWD w Twerze, ciała spoczęły w Miednoje. Więźniowie Starobielska zamordowani w Charkowie spoczęli w Piatichatkach. Pierwsze informacje o zbrodni katyńskiej pojawiły się latem 1942 r. Wtedy to miejscowa ludność poinformowała przymusowych polskich robotników o tym, że w Katyniu mogą znajdować się ciała polskich oficerów. Po wykryciu zwłok w polskich mundurach poinformowali Niemców, ci rozpoczęli ekshumacje grobów . 13 kwietnia 1943 r. władze niemieckie poinformowały opinię światową o dokonaniu odkrycia masowych grobów polskich oficerów. Rząd Polski na Uchodźstwie zwrócił się do Stalina o wyjaśnienia. Ten zaprzeczył oskarżeniom i zerwał stosunki dyplomatyczne z Polską. Zachodni alianci w tym konflikcie stanęli po stronie silniejszego czyli Sowietów.

Po 1945 r.  były przeprowadzone trzy śledztwa w sprawie katyńskiej. Sowieckie pod kierownictwem Burdenki ustaliło winę Niemców, amerykańskie Kongresu USA zadecydowało że zbrodni dokonali Sowieci. W Polsce tuż po 1945 r. śledztwo prowadził prokurator Roman Martini. Kiedy zaczął przychylać się do tezy o winie sowieckiej zginął w tajemniczych okolicznościach. W PRL Katyń stał się tematem zakazanym, a złamanie zakazu wiązało się z represjami.
Rosjanie do zbrodni przyznali się dopiero w 1990 r. Prezydent Jelcyn przekazał Polsce dokumentację dotyczącą nie tylko zamordowanych w Katyniu, ale i w Miednoje i Piatichatkach. Wtedy dowiedzieliśmy się o tych dwóch miejscach kaźni. 50 lat minęło od rozpoczęcia zbrodni katyńskiej a my nie wiemy co stało się z 7 000 oficerów. Do niewoli trafiło 22 000, w trzech wymienionych miejscach spoczęło 15 000. Co z resztą ? Na pewno została zamordowana ale gdzie są ich szczątki ? Hipotezy są różne :  Bykownia na Ukrainie, Kuropaty na Białorusi, Tawda na Uralu, Morze Ochockie .

Czy ustalimy prawdę ? Dopóki Rosją rządzi Putin kolega oprawców z Katynia nie jest to możliwe.

A jeśli komu droga otwarta do nieba to tym co służą Ojczyźnie

Data 11 listopada  związana jest z rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości; w tym dniu powinniśmy wspominać bohaterów zasłużonych Rzeczpospolitej. Ja chciałbym wspomnieć Augusta Emila Fieldorfa – „Nila” oceniając jednocześnie film mu poświęcony. „Generał Nil” ( bo o ten film chodzi) w reżyserii Ryszarda Bugajskiego miał kinową premierę 17 kwietnia br. Jaśnie Wielmożnym krytykom z „Polityki”, „GW”  i  „Przekroju” nie spodobał się. Chyba nie podobał się nie tyle film jako taki a bardziej jego temat. Opowieść o patriocie zniszczonym przez świetlany ustrój. Akcja filmu rozgrywa się w latach 1947 – 1953. Reżyser skupił się więc na ostatnim okresie życia generała.

general-nil

August Emil Fieldorf jest typową postacią pokolenia urodzonego na przełomie XIX i XX w. Patriota chcący w walce odzyskać wolną Polskę wstąpił do Legionów. Potem od listopada 1918 r.  w Wojsku Polskim jako oficer zawodowy. Bronił Ojczyzny przed bolszewikami, walczył w kampanii wrześniowej 1939 r., później w Armii Krajowej. Od 1942 r. szefował Kedywowi – Kierownictwu Dywersji (elitarnej jednostce AK). To on stał za likwidacją kata Warszawy Franza Kutschery. Od 1944 r. miał tworzyć kadrową organizację NIE (Niepodległość) na bazie , której miała powstać antysowiecka partyzantka.

Aresztowany przez Sowietów pod przybranym nazwiskiem w 1945 r. po 2 latach wrócił z Syberii. Po powrocie nie angażował się w działalność polityczną i wojskową. Pomimo to wzbudzał nienawiść komunistów, którzy zaprzysięgli mu zgubę. Aresztowany, sądzony w fikcyjnym procesie , został zamordowany.

Film Bugajskiego jest cenny dzięki pokazaniu jaka była naprawdę ta powojenna rzeczywistość. Nie było miejsca na popiół i diament bo rządziło g…  i zamęt. Początek PRL to wszechwładza chamstwa, pogardy dla elementarnej kultury i zasad, kpienie ze sprawiedliwości. Komunistyczne elity charakteryzowały się służalczością wobec Sowietów i gangsterskim stylem rządzenia.

„Nil” w filmie przedstawiony został jako człowiek pełen godności, patriota ale nie fanatyk. Nie wierząc w rychły wybuch III wojny światowej nie szukał romantycznej śmierci. Chciał zająć się rodziną. Znaleźć sobie uczciwą pracę i żyć w PRL, ale tak aby skalać honoru, nie popełnić zdrady. Nie pozwolono mu !

Podczas narady szefów UB płk Jacek Różański (Goldberg) mówił, że szefa Kedywu nie można od tak [zastrzelić], trzeba zrobić mu proces. I zrobiono proces łamiąc wszelkie zasady m.in. stawiając nieudokumentowane zarzuty, torturując świadków, zabraniając adwokatowi zadawać pytań. Komuniści na generale Nilu popełnili mord sądowy. Fieldorf będzie kojarzył się nam nie tylko ze wspaniałą walką z okupantem niemieckim, ale i ze zbrodnią sądową aparatczyków PRL.

Film podobał mi się. Olgierd Łukaszewicz w tytułowej roli zagrał genialnie. Najbardziej wstrząsające są ostatnie sceny : wyprowadzanie z celi, założenie pętli na szyję, pochówek po kryjomu. Dramatyzm tych obrazów jest większy kiedy wie się, że winni śmierci generała nie ponieśli kary, a ponadto wiadomo, że miejsce pochówku do tej pory jest nie znane.

Oczywiście są pewne braki. Fieldorf w rzeczywistości powojennej jest legendą jednak w filmie nie pokazano dlaczego. Za mało, stanowczo za mało jest scen z czasów działalności w Kedywie kiedy ta legenda się rodziła. To jedyny mankament filmu. Za to szacunek budzi staranna realizacja , dbałość o każdy scenograficzny szczegół i dobra obsada.

Na zakończenie chce odnotować, że Jacek Rozenek staje się żelaznym odtwórcą szwarccharakterów PRL. W  „Popiełuszce” grał kata księdza, kapitana Piotrowskiego, w „Generale Nilu” wcielił się w osławionego dyrektora Departamentu Śledczego MBP.

Data 7 listopada osobom urodzonym po 1981 r. nic nie mówi, za to starsi pamiętają pewnie katowanie akademiami w szkole na temat Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Dla mnie było to strasznie nudne, później dowiedziałem się, że także kłamliwe. To co uczono nas o rewolucji komunistycznej w PRL miało sto procent zawartości kłamstwa w kłamstwie.

Po pierwsze rewolucja październikowa, ale wybuchła w listopadzie, po drugie nie socjalistyczna a bolszewicka. Inne kłamstwo to masowe poparcie w 1917 r. dla Lenina i bolszewików. W tym czasie na rosyjskiej scenie politycznej liczyło się 8 ugrupowań. Największe znaczenie mieli centroprawicowi konstytucyjni demokraci oraz lewicowi socjal-rewolucjoniści. Partia Lenina była marginalna.

Zresztą jej nazwa to kolejny fałsz. Termin bolszewicy pochodzi od słowa bolszoj (większość) jednak po rozpadzie rosyjskiej socjaldemokracji to mniejszość poparła pomysły Lenina. Mimo to rudy prawnik z Symbirska malutką ilość swoich zwolenników zwał większością. Aktem założycielskim tejże rewolucji miał być wystrzał z krążownika „Aurora” i szturm na Pałac Zimowy gdzie rezydował Rząd Tymczasowy.

Do dziś pamiętam film Eisenstiena i ataku na Pałac Zimowy. Te ogromne tłumy uzbrojone w karabiny biegną na bramę wejściową do pałacu (brama liczy sobie około 10 m wysokości), forsują ją i dalej na pałac. Piękny obraz tyle że nieprawdziwy. Nie było szturmu !  Nie było ataku na Pałac Zimowy !!  Nie było przy tym wydarzeniu żadnego korespondenta !

O tym największym oszustwie komunistów dowiedziałem się późno; dzięki książce pt. „Utopia u władzy” autorstwa Michała Hellera i Aleksandra Niekricza. Jak naprawdę przebiegła akcja zdobywania władzy ?  Otóż popularny prawicowy generał Korniłow planował obalenie rządu Kiereńskiego na początku września 1917 r. Premier Kiereński      7 września podjął decyzję o uzbrojeniu bojówek bolszewików (mało znaczących w Rosji ale licznych w Petersburgu) aby mogli pomóc mu w rozprawieniu się z Korniłowem.

Kiereński wygrał lecz rozbroić bolszewików nie dał rady. Po dwóch miesiącach to oni rozpoczęli zamach stanu. Wierne rządowi wojsko znajdowało się poza stolicą, odpierając niemiecką ofensywę. Dlatego bolszewicy bez problemu w nocy z 6 na 7 listopada 1917 r. opanowali strategiczne punkty miasta – centrale telefoniczne, dworce kolejowe, najważniejsze mosty.

Na koniec pozostawili sobie Pałac Zimowy, siedzibę Rządu Tymczasowego (broniony tylko przez batalion kadetów). W jego stronę podążały uzbrojone grupy komunistów. Dopóki kadeci mieli przewagę liczebną rozbrajali i aresztowali ich, jednak tych ostatnich przybywało z godziny na godzinę. W pewnym momencie to oni uzyskali przewagę i to oni z kolei rozbroili i aresztowali kadetów. Tak oto zdobyty został Pałac Zimowy. Natomiast późniejsza scena aresztowania ministrów przypominała zabawę w chowanego, pałac liczy 60 ok komnat.

Warto o tym pamiętać kiedy coraz częściej można usłyszeć głosy usprawiedliwiające komunistów. Co prawda popełnili parę zbrodni, ale do władzy doszli bo mieli masowe poparcie i wprowadzili postępowe reformy.  Otóż nie mieli masowego poparcia, a u władzy utrzymywali się przez sprawne stosowanie terroru. A ten bolszewicki nowy wspaniały świat to ludobójstwo, masowy głód, walka z religią, dzieci donoszące na swych rodziców.

Pamiętajmy o tym gdy idioci zachwalają komunizm.

Widząc na początku września br. w witrynie księgarni książkę pt. „Wojna Polska 1939” bardzo zdziwiłem się. Przecież autor, Leszek Moczulski w ostatnim czasie zapomniany, napisał ją w połowie PRL. Była to jego dysertacja doktorska wydana w 1972 r. przez Wydawnictwo Poznańskie.

150081

Pomimo, że Moczulski nie napisał prawdy o 17 września 1939 r. i jego konsekwencjach, książka i tak wzbudziła szał w kręgach komunistów. Dla ówczesnego kierownictwa PZPR nie do pomyślenia była nie tylko krytyka Sowietów, ale także pozytywne komentarze o Rydzu-Śmigłym czy Becku. W końcu o publikacji dowiedzieli się Rosjanie i książka na żądanie ambasady ZSRS została wycofana z księgarń. Wrzawa wokół tej sprawy pozwoliła zostać Moczulskiemu w niedługim czasie niekwestionowanym liderem opozycji niepodległościowej, co zaowocowało powstaniem Konfederacji Polski Niepodległej.

Po 37 latach kiedy szef konfederatów zakończył działalność polityczną pojawiła się nakładem wydawnictwa Bellona „Wojna Polski 1939”. Wokół Moczulskiego znów zrobiło się głośno. Czy to dobrze ? Jaka jest ta książka ?   Gruba, liczy sobie 880 strony. A poważnie to „Wojna Polska 1939” wydana przez Bellonę jest solidną monografią. Szacunek do autora budzi wykorzystany materiał źródłowy.

Protokoły dyplomatyczne, notatki służbowe pochodzą z archiwów polskich, niemieckich,francuskich i brytyjskich. Moczulski korzystał też ze wspomnień osób odgrywających wtedy ważną rolę  np. ministra Becka. Tak więc historyczny warsztat byłego przewodniczącego KPN budzi uznanie. Z całą pewnością jest to praca przemyślana i bardzo dobrze udokumentowana.

Powodem jej napisania, jak podkreśla autor, była chęć oddania sprawiedliwości obrońcom Polski z września 1939 r. Kampania wrześniowa lekceważona przez zachodnią historiografię była ważnym elementem w dalszych losach II wojny światowej. Silny opór postawiony Wehrmachtowi opóźnił atak na Francję o pół roku, a strat w sprzęcie Niemcy nie wyrównali do końca wojny.

Moczulski podaje trzy główne powody naszej klęski. Są one interesujące, dwa z nich raczej nowatorskie, ale według mnie właściwe.

Powód nr 1.     Klęska federacyjnych planów Piłsudskiego w 1921 r. Nie powstały buforowe państwa na wschodzie, Rzeczpospolitej zabrakło 200 – 300 km do obrony.

Powód nr 2.     Brak koalicji wojennej. Pakt z Francją i Wielką Brytanią miał na celu niedopuszczenie do wojny, a nie jej wygranie.

Powód nr 3.    Warunki atmosferyczne. Jesień 1939  to klasyczna polska złota jesień, ciepła i bezdeszczowa. Kiepskie polskie drogi nie zamieniły się w grzęzawiska i jednostki pancerne bez trudu mogły przemierzać polską przestrzeń.

„Wojna Polska 1939″ dotycząca początku II wojny światowej nie rozpoczyna się od układu monachijskiego w 1938 r., ani nawet od dojścia do władzy Hitlera. Leszek Moczulski rozpoczyna analizę poczynań państw europejskich od układu w Locarno w 1925 r.  Wtedy Niemcy zagwarantowali nienaruszalność granic z Francją, Belgią i Holandią, jednak nie z Polską. Potem autor prowadzi nas przez sieć gier dyplomatycznych końca lat 20 oraz lat 30 aż do wojny. A później następuje zasadnicza  część pracy.

Jak oceniam pracę twórcy ” Rewolucji baz rewolucji” ?  Bardzo pozytywnie, zachwyca mnie ilość zgromadzonych źródeł. Jedynie pewne wnioski wyciągnięte z analizy tych źródeł budzą zdziwienie albo sprzeciw. Moczulski stwierdził, że Brytyjczycy wykonali zobowiązania w 1939 r.  Zabawne, to prawda wykonali, ale de iure. A nam chodziło przecież o pomoc de facto. Natomiast sformułowanie : „Stalin miał wybitną, dynamiczną osobowość”, jest tak jasne jak zaklęcia kabalistyczne. Chyba tylko Moczulski wie o co mu chodziło.

Mój opór budzi jego autoratywne stwierdzenia o braku alternatywy dla Polski pod koniec lat 30. Należało się trzymać tylko państw zachodnich. „Gra z Niemcami prowadziłaby do katastrofy, przecież oni jak i Sowieci dążyli do unicestwienia Polski”. I dlatego scenariusz, w którym III Rzesza atakuje najpierw Francję byłby fatalny.

Z całym szacunkiem dla pana Moczulskiego, ale ta teza jest ahistoryczna. Ocenia on Hitlera drugiej połowy lat30 z perspektywy lat wojny. Nie sądzę aby Hitler dążył do unicestwienia Polski, która mogłaby być cenną, choć na pewno podległą sojuszniczką Niemiec.

Sojusz z Hitlerem to utrata suwerenności, Pomorza i Śląska. Bardzo kosztowna cena. Jednak trzymanie się sojuszu z aliantami przyniosło militarną klęskę,  utratę niepodległości, a naród stanął na skraju fizycznej zagłady. Poza tym sojusze są po to, aby je zawierać i zrywać. Leszek Moczulski zdaje się o tym zapominać choć, jest tak jak ja, piłsudczykiem.

Pomimo tych uwag uważam „Wojnę Polską 1939” za cenną publikację, która może dostarczyć dużej wiedzy czytelnikowi nie tylko o kampanii wrześniowej.

19  lipca 1989 r. Zgromadzenie Narodowe (połączone izby Sejmu i Senatu) wybrało prezydenta Polski. Na 544 głosujących jedynego kandydata poparło 270 senatorów i posłów, 233 głosowało przeciw, 34 wstrzymało się. Tym jedynym kandydatem był Wojciech Jaruzelski.

Jaruzelski już wtedy był symbolem PRL. Pochodzący z ziemiańskiej rodziny, wywieziony z rodziną na Syberię zdecydował się wstąpić do tzw armii kościuszkowskiej. Od tej chwili wiernie służył Moskwie. Po II wojnie światowej zwalczał niepodległościową partyzantkę (oddziały NSZ i WiN). Na przełomie lat 40 i 50 błyskawicznie awansował, co było spowodowane jego współpracą z Informacją Wojskową (filia GRU sowieckiego wywiadu wojskowego w Polsce).

Dalsza kariera Jaruzelskiego to szefowanie Głównemu Zarządowi Politycznemu, instytucji mającej za zadanie dbanie o „czystość ideologiczną” w LWP i zwalczanie antykomunistycznych spisków w wojsku. Jako minister obrony współodpowiada za wysłanie armii polskiej do haniebnej akcji stłumienia „praskiej wiosny” w 1968 r. oraz za masakrę na Wybrzeżu w 1970 r. Kolejne przestępcze posunięcie Jaruzelskiego to zrealizowanie planów KGB w 1980 r. znane jako wprowadzenie stanu wojennego.

Taki oto człowiek został prezydentem Polski ! Najgorsze w tym fakcie jest to, że Jaruzelski został wybrany przy wsparciu części polityków „Solidarności”. Kandydatura I sekretarza PZPR przeszła większością tylko jednego głosu.  Gdyby 19 parlamentarzystów „Solidarności” nie oddałoby nieważnych głosów twórca stanu wojennego nie zostałby prezydentem ! Za tę hańbę odpowiada Michnik, Geremek, Wielowieyski.

Ta data ma w sobie więcej symboli. 19 lipca 1989 r. zniszczono powstającą wspólnotę politycznej świadomości Polaków oraz dokonał się podział obozu „Solidarności”. Wspólna świadomość polityczna powstaje na fundamencie aktu założycielskiego opartego na sprawiedliwym działaniu.

4 czerwca ponad 60 % Polaków w akcie wyborczym opowiedzieli się przeciw komunizmowi odrzucając tzw listę krajową, na której znajdowali się prominentni działacze komunistyczni i wybierając wszystkich senatorów z „Solidarności”. Już nazajutrz pojawili się zdrajcy (np. Geremek) sprzeciwiający się woli narodu, a optujący za utrzymaniem kontraktu z Płatnymi Zdrajcami Pachołkami Rosji. Te pomysły przybrały ramy faktu właśnie podczas elekcji prezydenta.

Wraz z wybraniem Jaruzelskiego miała zrealizować się swoista utopia polityczna polegająca na tym, że żadna ze stron sporu nie przegra. Nie przegrali komuniści, może nie przegrała ówczesna opozycja lecz przegrał suweren – naród. Naród, który wypowiedział się jednoznacznie, a jego głos został zlekceważony przez „autorytety”.

To wtedy narodziła się niewiara wśród Polaków w skuteczność zmian politycznych za pomocą głosowania. Ten stan świadomości trwa do dziś. Przez taką elekcję oraz politykę „grubej kreski” powstał twór R P RL, o którym Zbigniew Herbert napisał:

ale tutaj nigdzie

nie ma ubitej ziemi

trudno wykonać

patetyczny gest

Eugeniusza Onegina

zapadając się

po kolana

po szyję w błoto