Skip navigation

Monthly Archives: Kwiecień 2011

Pośród niesnasków Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon.
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze,
Świat mu — to proch!

Twarz jego, słońcem rozpromieniona,
Lampą dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło — gdzie Bóg.
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud —
Jeśli rozkaże, to słońce stanie,
Bo moc — to cud.

Tym wierszem Słowacki wieszczył pontyfikat Jana Pawła II. I te słowa przychodzą mi na myśl gdy słyszę o tym co ma nastąpić 1 maja br. – beatyfikacja.
Po co nam jest potrzebna beatyfikacja Jan Pawła II ?  Jeśli papież był świętym to ziemskie tytuły już nic mu nie dodadzą. Czy nie można było potraktować tego wszystkiego normalnie. Dać sobie spokój z beatyfikacją i mieć papieża w pamięci jako człowieka o wybitnych zasługach. Publiczny kult to tylko więcej szumu, więcej pustych rytuałów, a w niczym to nikomu nie pomaga.  To synteza zarzutów postępowców. Do tego można jeszcze zaliczyć kłamstwa typu papież popierał kościelną pedofilię oraz zarzuty o braku liberalizmu. Zwalczanie tzw „teologii wyzwolenia” miało być czynem świadczącym o odejściu Jana Pawła II od nauczania Soboru Watykańskiego II. Tyle tylko, że sobór postawił sobie za cel odnowę Kościoła, a nie jego likwidację, a „teologia wyzwolenia” została stworzona przez komunistów właśnie w tym celu.

źródło : gim1.polkowice.pl

Beatyfikacja to akt kościelny wydawany przez Kościół katolicki, uznający osobę zmarłą za błogosławioną, zezwalający na publiczny kult. Beatyfikacja nie jest nadaniem jakiegoś ziemskiego tytułu, a poza tym nie jest w Kościele niczym nienormalnym. Nie umniejsza również wybitnych zasług papieża, ani jego miejsca w pamięci. Gdyby publiczny kult nie pomagał ludziom to by go nie było; dla wierzącego rytuał nie jest pusty, a nie wierzacy chyba nie musi wypowiadać się o katolickim procesie.

Po co światu są potrzebni święci i błogosławieni ?  Po to aby swym życiem dawali przykład współczesnym oraz budzili w nich zawstydzenie. Bo poprzez zawstydzenie można dojść do wniosku, że trzeba zmienić swoje życie na lepsze. Na ołtarze może być wyniesiony każdy człowiek, który zawierzył się Bogu, nie tylko papież. Sam Jan Paweł II dał „instrukcje” i zaznaczał jak ważna teraz jest świętość :

Gdy dziś pytamy, jak uczyć się świętości i jak ją realizować, św. Kinga zdaje się odpowiadać: trzeba troszczyć się o sprawy Pana na tym świecie. Ona daje świadectwo, że wypełnianie tego zadania polega na nieustannym staraniu o zachowanie harmonii pomiędzy wyznawaną wiarą a własnym życiem. Dzisiejszy świat potrzebuje świętości chrześcijan, którzy w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i zawodowego podejmują swoje codzienne obowiązki; którzy pragnąc spełniać wolę Stwórcy i na co dzień służyć ludziom, dają odpowiedź na Jego przedwieczną miłość.

Homilia z mszy kanonizacyjnej bł Kingi w Starym Sączu

Papież z dalekiego kraju troszczył się o sprawy Pana na tym świecie i za to nie wszyscy Go kochali. Występował nie tylko przeciw wojnom, ale bronił nienarodzinych dzieci. Ujmując się za biednymi, ubolewał na ciagłym procesem laicyzacji jaki ogarniał Europę. Przestrzegał przed „cywilizacją śmierci” i nie podzielał zachwytu liberałów i postępowców na temat demokracji liberalnej.

Po upadku w wielu krajach ideologii, jak napisałem w Encyklice “Veritatis splendor”, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata – przede wszystkim marksizmu – pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej ludzkiej istoty: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu, w sposób radykalny, zdolność rozpoznawania prawdy. Jeśli bowiem “nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm’ (n. 101).

Przemówienie przed Zgromadzeniem Narodowym w 1999 r

                                                                                                                                           źrodło:fakty.interia.pl

Najlepiej ujął w słowa dlaczego ta beatyfukacja jest słuszana redaktor Marek Magierowski.
Papież Polak zostanie wyniesiony na ołtarze nie dlatego, że dawał się fotografować z czarnoskórymi dziećmi w ramionach i zakładał indiańskie pióropusze, nie dlatego, że mówił nam rzeczy miłe. Beatyfikacja nie jest nagrodą za podobanie się światu, wręcz przeciwnie: Jan Paweł II starał się prostować nasze kręgosłupy i namawiał do oczyszczania sumień często w sposób bolesny, dotkliwy, uporczywy. Nie będziemy się modlić do papieża od kremówek, lecz do pasterza-ojca, który nie odrzucał surowości jako metody wychowawczej i który wskazywał nam drogę godnego życia – wyboistą i wąską, ale jakże piękną.

Beatyfikacja 1 maja jest datę symboliczną. Ten dzień pamięci o wyzyskiwanych robotnikach ukradli komuniści i inni ekstremiści lewaccy. To oni są rekordzistami w prześladowaniach i mordowaniu ludzi, także robotników. Przywłaszczyli sobie nie swoje święto. Za sprawą przypadku bądź woli bożej teraz słowiański papież odnosi kolejny sukces nad komunizmem. Tym razem symboliczny, bo od 2011 r. ludziom na świecie 1 maja nie będzie kojarzył sie z czerwonymi sztandarami, tylko z tym nie zwykłym człowiekiem, który zawsze powtarzał w chwilach próby Totus Tuus.

Tak  JP II ma prawo do tego dnia. Ma prawo do beatyfikacji w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, ponieważ bardzo dużo uczynił słowem i czynem aby propagować kult Miłosierdzia Bożego   ( wyniesienie na ołtarze Faustyny Kowalskiej, konsekrowanie bazyliki w Łagiewnikach). Poza tym był robotnikiem i też ma prawo do robotniczego święta.
Na koniec osobisty wtręt. Nie ma go już 6 lat a ja ciągle odczuwam pustkę. Leczę ją czytaniem tekstów Jana Pawła II, są wspaniałe. Np. jak ten z którego pochodzi fragment: poza prawdą wolność nie jest wolnością.

Reklamy

Minął rok od koszmaru smoleńskiego. A my nadal mało wiemy, tak jak wtedy. Tak naprawdę nie uzyskano przytłaczających dowodów, że 10 kwietnia 2010 r. nastąpiła katastrofa i można odrzucić tezę o zamachu. Obecnie o tej ostatniej nie mówi się, nie z powodu absurdu, tylko z obawy przed wyśmianiem establishmentowych dziennikarzy oraz epitetów typu oszołom, fantasta. Minął rok a odpowiedzi na ważne, podstawowe pytania jakie pojawiły się w kwietniu nie padły albo udzielono ich tylko połowicznie.

Do tej pory nie wiemy jak działał system pomiaru wysokości ? jaka była polska kontrola nad „czarnymi skrzynkami” ? jak tłumaczyć niespójne zeznania kontrolera ?  dlaczego ciała identyfikowano w Moskwie, a nie w Polsce ?  O kłamstwach Rosjan ani słowa (dokładna data wypadku, informacja o wielokrotnych próbach lądowania). Do tych starych doszły nowe pytania bez odpowiedzi. Dlaczego kontrolerzy mylnie informowali pilotów o kierunku lądowania i stanie wysokości samolotu ?  nie odzyskaliśmy „czarnych skrzynek” ?  Dlaczego nie zabezpieczono miejsca i szczątków samolotu ?  polscy prokuratorzy nie przesłuchali miejscowej ludności ?  Jak wyglądały ostatnie sekundy lotu ?  W ciągu roku doszły do opinii publicznej wiadomości bulwersujące : okradano ofiary z kart bankomatowych, pozwolono na rdzewienie szczątków, szkalowano pilotów, prezydenta i gen. Błasika, wzywano aby wreszcie skończyć tę żałobę. No i  zamiast poszukiwać prawdy rozpoczęto walkę polityczną.

Bez odkrycia prawdy 10 kwietnia nie można wierzyć w sprawność, skuteczność, niepodległość i podmiotowość państwa polskiego ?! Kraj, który nie umie ochronić swojego pierwszego obywatela i najwyższych urzędników nie będzie na pewno w stanie obronić zwykłych obywateli. Państwu, które nie potrafi osądzić odpowiedzialnych za tę tragedię, nie można ufać. Sprawa smoleńska podzieliła Polaków. W tym sporze nie chodzi tylko o stosunek do katastrofy/zamachu i prowadzonego śledztwa. Sprawa dotyczy patriotyzmu, rozumienia takich pojęć jak suwerenność, nowoczesność, państwo, polskość. Ten spór dopiero powstał i potrwa długo, głęboko dzieląc mieszkających w Polsce.

Ja jestem w tym konflikcie przeciw obecnemu rządowi ponieważ reprezentuje obcy mi światopogląd. Choćby w kwestii „pojednania polsko-rosyjskiego”. Najlepiej podsumowują politykę Tuska i Komorowskiego wobec putinowskiej Rosji słowa Kaczmarskiego z piosenki pt. „Ballada o bieli” :
Wieczna przyjaźń, wieczna zgoda,
Wieczne zadośćuczynienie,
Wieczna wdzięczność dla „naroda”,
Który przyznał nam cierpienie.

Co pozostanie ich adwersarzom ? Walka pomimo wszystko o pełną suwerenność zewnętrzną i wewnętrzną. W tej walce najważniejsza będzie konsekwencja. Nasi wrogowie czekistowscy Rosjanie są konsekwentni od początku. Od początku twierdzili że winni są Polacy (piloci, prezydent, dowódca polskiego lotnictwa)a oni postępowali należycie u prawidłowo. No i jak na razie wygrywają !