Skip navigation

Monthly Archives: Grudzień 2010

Podobno z południem Włoch jest tak, że albo od razu się je pokocha albo znienawidzi. Mnie się spodobało, ale o miłości to raczej nie można mówić, to bardziej sympatia. Choć nadal dostrzegam wady mieszkańców tej części Italii. Pierwszym miejscem na „dzikim Południu” była wyspa Capri. Położona niedaleko Neapolu górzysta, wapienna wyspa kojarzyła mi się przede wszystkim z cezarem Tyberiuszem, który zarządzał stąd imperium oraz wyczyniał różne ekscesy seksualne.


Na Capri dociera się od północy promem z Sorento do portu Marina Grande. Po kilku minutach pobytu w porcie wsiedliśmy na jacht aby opłynąć wyspę i obejrzeć morskie groty. Są one atrakcją turystyczną i słusznie. Wapienne skały wystające z morza z licznymi grotami tworzą prześliczną scenerię. Patrząc na wodę wszyscy byli zachwyceni. Na kilku metrach występowały różne kolory od granatowego przez niebieski po prześliczny turkus. Ten ostatni powstaje gdy woda przylega do wapiennych skał. Zrobiłem zdjęcie chyba udało mi się uchwycić piękno skoro moja Ukochana po zobaczeniu tych zdjęć stwierdziła, że pięknie i za rok chce tam jechać ze mną za rok.

Podczas rejsu dane mi było oglądać Białą Grotę, Koralową Grotę, Łuk Naturalny, miejsce straceń przeciwników Tyberiusza, grotę zakochanych. Tam zabrakło mi mojego Skarba do pocałunków.

Pełni zachwytu wkroczyliśmy do miasta. Główna część miasta Capri położona jest powyżej Marina Grande, między dwoma wzgórzami. Prowadzi do niej kręta droga, można też dojechać naziemną kolejką linową. I tą kolejką po 30 minutach stania w tłoku wjechaliśmy do miasta.Tam wśród wąskich, krętych uliczek znajdują się liczne sklepiki z miejscowymi wyrobami, ekskluzywne hotele i barwne, kwitnące ogrody. Trasy spacerowe prowadzą do wielu atrakcyjnych miejsc. Niektóre z nich można obejrzeć podczas rejsu wycieczkowego wzdłuż brzegu wyspy. Niestety nie można było w pełni podziwiać uroków miasta bo jak stwiedziła przewodniczka, połowa Neapolu przyjechała na Capri.

Jedna z dróg wycieczkowych prowadzi do doliny Tragara (grec. Tragos – koza) i kończy się tarasem widokowym w Ogrodach Augusta, z którego widoczne są skały Faraglioni oraz Marina Piccola (zatoka, w której znajdował się rzymski port). Obok ogrodów Augusta znajduje się budynek zakonu kartuzów, zbudowany w XIV w. w pobliżu ruin willi Tyberiusza. Ogrody Augusta powstały pod koniec XIX w. z inicjatywy Kruppa, niemieckiego przemysłowca. Wybrał taką nazwę aby nie razić żadnego rządu europejskiego w ówczesnych niespokojnych czasach. Ogród zachwycił mnie. Dane było mi pierwszy raz w życiu zobaczyć opuncję z owocami oraz bugenvillę.

Zobaczyłem rosnące w ziemi licznymi grządkami rośliny, których nazw nie znam, ale widziałem je u nas w doniczkach. Bardzo pięknie miejsce. Grzejące z nieba słońce wywołało pragnienie, które zaspokoiłem miejscowym (włoskim) specyfikiem – granitą. Granita to napój złożony z drobniutkich kosteczek lodu do których dodaje się wyciśnięty z owoców sok – pomarańczowy, arbuzowy, cytrynowy, melonowy, miętowy, truskawkowy. Ja kupiłem granite di limone i granite di meleone.

Po zejściu do portu sprawdziłem jakie na tej wyspie są plaże. Zobaczyłem i oniemiałem. Primo wąskie, jakieś 4 m szerokości. Secundo to co stanowi plażę na Capri to jeszcze 10 lat temu było częścią składową drogi do mojej rodziny w Beskidzie Sądeckim.

Takie to są kamieniste plaże ,nie to co u nas drobniutki piasek. Czyli mamy coś lepszego od Włochów. Z tą jakże optymistyczną myślą zabrałem się z grupą na statek by dopłynąć do Neapolu.