Skip navigation

Monthly Archives: Październik 2010

Szliście z miłością na ustach a z nienawiścią w sercu.

Świadomie parafrazuję wiersz Tuwima dotyczący śmierci prezydenta Narutowicza. Bo dziś sytuacja jest podobna do tej sprzed 88 lat. Wtedy potężna siła polityczna mająca większość, wywołała histerię, a potem ogromną falę nienawiści wobec niewinnego człowieka. Koniec znamy, śmierć prezydenta. A czy teraz „nie przebijemy tego wyczynu” ???

Fakt jest taki, że 19 października pewien 62 latek wszedł do biura poselskiego PiS w Łodzi. Zabił jednego przebywającego tam człowieka, a drugiego ciężko ranił. Ci ludzie nie uczynili ani jemu, ani jego rodzinie krzywdy, spotkał ich taki los bo byli z PiS. Ich zbrodnią była przynależność do partii Kaczyńskiego ! Napastnik Ryszard C. był jak esesmani którzy mordowali Żydów za to , że byli Żydami.

Znamienna jest postawa polityków PO. Niesiołowski usprawiedliwiał ten czyn, Czuma uczynił winnym Jarosława Kaczyńskiego. Bardziej umiarkowani platformersi budują scenariusz działania szaleńca. Tak samo tłumaczyli się endecy po zamordowaniu Narutowicza. Eligiusz Niewiadomski był niezrównoważony psychicznie, ale to co zrobił stało się na skutek propagandy endeckiej. Czy istnieje zbieżność między grudniem 1922 a październikiem 2010 ?

Wyborcy wybaczą nam wszystko oprócz oddania władzy PiS-owi ” to słowa powiedział Donald T. To zdanie jest spokrewnione ze zdaniem „ Zwycięzców nikt nie osądza” tu autorem jest Adolf H.

Kiedyś wspominałem, że w latach 30 rządzili w Niemczech fałszywi socjaliści, a teraz w Polsce rządzą fałszywi liberałowie. Niestety życie przyznało mi rację. Bo co to za liberałowie co walczą z wolnym słowem ( sprawa pracy magisterskiej Zyzaka; książki Gontarczyka i Cenckiewicza; próba ograniczenia możliwości tworzenia blogów), podnoszą podatki (stawka VAT w górę) ???

A może to są tacy liberałowie co mają jeden program – zniszczyć PiS, także fizycznie. PO nie wystarczy przewaga w Sejmie i mediach. Od dawna pewni politycy Platformy i osoby sympatyzujące z partią prowadzą brutalne ataki na Jarosława Kaczyńskiego.

Bo jak określić nazwanie byłego premiera psychopatą? Nienawiść do szefa PiS i jego partii budowana jest powoli, metodycznie. Sikorski wzywał do dorżnięcia watahy PiS; Palikot życzył śmierci Kaczyńskiemu ! Ostatnio sympatyzujący z PO prof. Król przedstawił pomysł aby Jarosława Kaczyńskiego postawić przed Trybunału Stanu za anty systemowość.

Nie można mówić o złodziejskiej prywatyzacji, domagać się wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, krytycznie oceniać działań premiera bo się jest anty systemowy. Bo się zagraża państwu. Próba naprawy państwa ma zagrażać państwu – taka jest logika PO. Ciekawe jaki jest dalszy ciąg pomysłu ?

Trybunał Stanu, a potem Kaczyński we Wronkach lub Strzelcach Opolskich ? PiS zdelegalizowany, a działacze, którzy się nie podporządkują do więzień ? Skąd wziąć miejsce w przepełnionych celach ? Proste zwolni się gwałcicieli i złodziejów, oni nie wystąpią przeciw Jaśnie Wielmożnemu Donaldowi I.

Mam dziwne przekonanie, że takie przestępstwo jak w Łodzi powtórzy się. I to będzie tragedia dla Polski bo już Newton twierdził, że akcja rodzi reakcję. Oby Polak nie musiał strzelać do Polaka.

 

Powodem nr 1 dla którego zdecydowałem się na tę wycieczkę była możliwość zobaczenia Monte Cassino, cmentarza i klasztoru. Nazwa Cassino wywodzi się od łacińskiego Cassium (Stary Gród) czyli Monte Cassino można tłumaczyć jako Górę Starego Grodu. Monte Cassino do europejskiej kultury weszło w 529 r. kiedy św Benedykt założył zakon, pierwszy na Zachodzie. Do świadomości wszystkich Polaków weszło po bitwie w 1944r, kiedy żołnierze II Korpusu Polskiego gen. Andersa pomimo krwawych strat zdobyli szczyt.

Św Benedykt z Nursji założył zakon w najmroczniejszych czasach Średniowiecza, gdy cesarstwo zachodniorzymskie nie istniało od ponad półwieku, a w Europie rządzili barbarzyńcy. Aby dać przykład zagrożonym chrześcijanom przez arian, poprzez surową regułę, która opierała się na dwóch działaniach – ora et labora (modlitwa i praca). Dzięki Benedyktowi, który dostapił daru czytania przyszlości, nie tylko chrześcijaństwo rozkwitło, ale także uratowany został dorobek świata rzymskiego. W bibliotece znalazły sie oryginalne teksty pisarzy antycznych bez których nasza cywilizacja byłaby strasznie uboga. W XVI w. biblioteka klasztorna liczyła ponad sto tysięcy tomów i dziesiątki tysięcy pergaminów, inkunabułów i rekopisów. Niestety klasztoru nie omijały nieszczęścia. W 584 r. Monte Casino zdobyli germańscy Longobardowie, klasztor zburzyli, a mnichów wygnali. Ponowne wygnanie mnichów i zburzenie klasztoru nastąpiło w 883 r, po ataku Saracenów. W 1349 r. opactwo nawiedziło trzęsienie ziemi, niszcząc część zabudowań. Największe nieszczęście klasztor spotkało w 1944r, kiedy na skutek nalotu bombowców alianckich zniszczeniu uległo 99 % zabudowań. Po wojnie klasztor odbudowano aby zachwycał pielgrzymów i turystów, choć w kościele pw św Jana Chrzcicela nie wszystkie freski zrekonstruowano.

Polski Cmentarz Wojskowy powstał na przełomie 1944/1945 r, wybudowany przez żołnierzy – uczestników bitwy. Uroczyste otwrcie nastąpiło 1 IX 1945 r. Spoczywa na nim 1072 poległych żolnierzy Rzeczpospolitej (różnej narodowości). Zginęli oni podczas bitwy o Monte Cassino, która trwala od 22 stycznia do 19 maja 1944. Po nieudanych natarciach armii amerykańskiej, francuskiej,brytyjskiej, nowozelandzkiej, żolnierze generała Andersa z 3 Dywizji Strzelców Karpackich i 5 Kresowej Dywizji Piechoty zmusili Niemców do odwrotu. W ten sposób droga na Rzym dla aliantów została otwarta.

Dotarcie na Monte Cassino przynosi niesamowite wrażenia. Najpierw jest wjazd pod górę serpentynowatą drogą (Cassino liczy sobie 519 m n.p.m). Droga jest kręta i wąska, w niektórych miejscach autokar ledwie mógł się wymieścić. Z parkingu na cmentarz prowadzi aleja porośnięta obustronnie thujami. Na końcu drzewnego szpaleru jest brama na bokach, której jak warta honorowa stoją dwa monumenty. Na każdym z nich orzeł husarski z rozłożonymi skrzydłami. Za bramą po przejściu kilku stopni zobaczyłem półkolisty taras, po środku tarasu ogromny Krzyż Virtuti Militari z wiecznym zniczem w centrum. Brzegiem tarasu ogromną antykwą wykuty został półkoliście napis treścią podobny do tego z Termopil: PRZECHODNIU POWIEDZ POLSCE ŻEŚMY POLEGLI WIERNI W JEJ SŁUŻBIE.

Tuż za Krzyżem Virtuti Militari mogiła gen. Andersa. Powyżej rozciąga się  rozłożysty  wachlarz mogił żołnierskich (mnie kojarzył się ze skrzydłem ptaka). Z dołu do góry prowadzi 5 alejek ze schodami, które dzielą cmentarz na 6 pionowych sektorów. Groby naszych żołnierzy to prostokątne płyty, na których wykuto imię i nazwisko, stopień wojskowy, jednostkę, miejsce i datę urodzenia oraz datę śmierci. Na grobach widzialem krzyże katolickie i prawosławne, a także gwiazdę Dawida. Tak to naprawdę ostatni cmentarz I Rzeczpospolitej !  Alejki miedzy grobami wysypane są drobnymi kamieniami. Na górze cmentarza obok oltarza powiewają flagi – polska i włoska. Powyżej nekropolii rozmieszczono grecki krzyż z żywoplotu, a pośrodu marmurową płytę z wykutym orłem. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałem tak pięknie powiewającego biało-czerwonego sztandaru. Po wejściu na cmentarz wraz z grupą złożyliśmy kwiaty przy Krzyżu Virtuti Militari, chwila milczenia i odśpiewaliśmy Mazurka Dąbrowskiego.


Potem każdy indywidualnie oswajał się z tym miejscem. Ja pomodliłem się przy grobie jednego z żołnierzy – tułaczy, by później przemierzać cmentarz w zadumie. Czytałem nazwiska i miejsce pochodzenia; to byli młodzi ludzie głównie z Polski zabużańskiej. Na wielu krzyżach widzialem przewieszone różańce. Nastrój wyciszenia i skupienia był wszechobecny. Zakręciła sie łza w mym oku. Słyszałem od części osób z grupy pytanie o sens tej walki. Dlatego zamieszczam fragment wypowiedzi Gustawa Herlinga – Grudzińskiego, wybitnego pisarza i jednego ze zdobywców Monte Cassino.


Pod Monte Cassino wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę – nie tylko my, żołnierze „z cenzusem”, którzy pokończyliśmy studia, ale także prości szeregowcy – że w pewnej mierze będzie to bitwa bezsensowna. Było już po Teheranie i wiedzieliśmy, że politycznie ta wojna nic dobrego Polsce nie przyniesie. A jednak bardzo chcieliśmy brać udział w tej bitwie, i ja sam, i wszyscy moi koledzy, bo mieliśmy ogromną potrzebę bicia się z Niemcami. W ciągu kilku lat szkolenia wojskowego, na pustyniach Bliskiego Wschodu, w Iraku, w Iranie, w Palestynie, w Egipcie, słysząc i czytając o tym, co Niemcy wyprawiają w Polsce, czuliśmy, że bitwa z Niemcami jest dla nas koniecznością – niezależnie od okoliczności. Gdyby Anders (..) się zdecydował  wycofać, to zapewne natrafiłby na opór ze strony żołnierzy. Czyn wojenny zobowiązuje w pewien sposób na całe życie, pamięta się o nim, jest powodem do dumy i niewątpliwe wpływa na późniejsze zachowanie człowieka.

A potem podeszliśmy pod klasztor i do jego wnętrza. Podszedłem bez uronienia nie tylko kropli krwi ale i potu. To bardzo dziwne uczucie oglądać ten klasztor z innej strony, nie tej ze wzgórza 593. Tą znałem z archiwalnych filmów i ze zdjęć z podręczników.

Po przekroczeniu bramy wejściowej stajemy na wirydarzu ( czyli prostokątnym ogrodzie umieszczonym wewnątrz zabudowań klasztornych) z pomnikiem św. Benedykta po środku. Pomnik przedstawia moment jego śmierci. Św Benedykt umarł na stojąco podtrzymywany przez dwóch współbraci. W tym miejscu znajdowała się świątynia Apollina, przekształcona przez twórcą zakonu benedyktynów w oratorium dla wspólnych modlitw zadeykowane biskupowi Tours św Marcinowi.

Następnie wychodzimy na centralny dziedziniec ze studnią i dwiema monumentalnymi figurami św. Benedykta i św. Scholastyki. Z tarasu dziedzińca, zwanego także dziedzińcem Bramantego, rozciąga się piękny widok na okoliczne wzgórza oraz położony niżej polski cmentarz. Dziedziniec liczy sobie 30 m szerokości i 40 m długości.W drugą stronę wznoszą się schody prowadzące  na kościelny Dziedziniec Dobroczyńców ( wybudowany w 1513 r) wokół którego stoją pod ścianami figury dobroczyńców klasztoru i papieży wywodzących się z benedyktynów.

Bazylika wzniesiona na miejscu pogańskiej świątyni jest piękna. Wnętrze kościoła ma wystrój barokowy, a więc wielkie bogactwo zdobień – marmurowe inkluzje, złote elewacje.Pod głównym ołtarzem znajduje się krypta św. Benedykta i jego siostry św.Scholastyki, którzy są pochowani pod głównym ołtarzem, o czym świadczy tabliczka z tyłu ołtarza. Kościół jak większość zabudowań w 1944 r był ruiną, pieczołowicie odbudowano jednak na suficie świątyni brak wielu fresków.

Na pewno wrażenie robi fresk nad drzwiami wejściowymi. Nosi nazwę „Chwała św Benedykta”, w centralnym punkcie znajduje się patron otoczony biskupamo, zakonnikami i zakonnicami naśladującymi jego postępowanie. Na dole wyróżnia sie postać papieża Grzegorza Wielkiego (pierwszego biografa) i papieża Pawła VI (konsekrował na nowo bazylikę a samego świętego ogłosił potronem Europy). W krypcie można oglądać alegorie ślubów zakonnych i postacie ze Starego Testamentu.

Bardzo spodobało mi sie to magiczne miejsce, w podziemiach którego kryje sie tyle wspaniałych i mądrych ksiąg. Zmartwił mnie tylko jeden fakt iż w tak ważnym dla świata zachodniego opactwie przebywa tylko 20 zakonników !!  Oby nastapił zmiana na lepsze.