Skip navigation

Monthly Archives: Sierpień 2009

Czy minister skarbu Aleksander Grad powinien zapłacić swoim stanowiskiem za porażkę przy przy sprzedaży stoczni w Szczecinie i Gdyni ?
39 % Tak, zapowiedział to przecież premier

33 % Tak, ale za całokształt swojej pracy

5 % Nie,dopóki nie znajdzie innych kupców

16 % Nie, bo to w ogóle nie jego wina

7 % Nie obchodzi mnie los tych stoczni

Są to wyniki sondy z internetowej strony http://www.onet.pl. Według mnie minister skarbu słusznie zebrał złe oceny ponieważ jego niekompetencja i brak profesjonalizmu są symboliczne. Najbardziej widać to przy prywatyzacji Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecin Nova. Wobec żądań Komisji Europejskiej aby dokonać prywatyzacji przemysłu stoczniowego minister Grad przystąpił do odpowiedniej procedury. Początek końca problemu miał nastąpić w maju 2009 r. Wtedy znalazł się inwestor, który zakupił aktywa Stoczni Gdynia za ponad 270 mln zł netto i Stoczni Szczecin Nova za ponad 94 mln zł netto.

Tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego wspomniany minister i premier Tusk oczarowali sukcesem. Według nich rozwiązali problem, z którym ich poprzednicy (czytaj PiS) nie dawali sobie rady. Obaj panowie optymistycznie twierdzili, że obecny rząd znalazł inwestora, który nie tylko kupił oba przedsiębiorstwa za dobrą cenę, ale także będzie nadal kontynuował dotychczasową produkcję, nie dokona zwolnień pracowników i nie sprzeda zakładów trzeciej stronie.

Tym cudownym kupcem miał być katarski bank QInvest. Tak twierdził jeszcze 30 czerwca Aleksander Grad. Jednakże 3 lipca br. „Rzeczpospolita” zamieściła artykuł poddający w wątpliwość dotychczasowe informacje. Reprezentanci QInvest powiedzieli dziennikarzowi „Rzeczpospolitej”, że bank nie jest inwestorem tylko doradcą dla klientów !! Natomiast zakupu polskich stoczni dokonała spółka Stichting Particulier Fonds Greennrights zarejstrowana na Antylach Holenderskich, która podobno działała na rzecz United International Trust.

Stichting Particulier Fonds Greenrights jest nowicjuszem w branży, a ponadto bardzo tajemniczą spółką. Nieznana jest jej struktura oraz skład zarządu czy rady nadzorczej. Ponadto, co gorsza słowa Tuska i Grada okazały się kłamstwem. Na pytania niezależnych mediów, niepowiązanych z obecnym liberalnym reżimem, o istnienie umowy o kontynuowaniu dalszej produkcji w stoczniach, Ministerstwo Skarbu Państwa nie udzieliło wyjaśnienia. Urzędnicy tegoż resortu nie dali też twierdzącej odpowiedzi na drugie pytanie. Czy istnieje umowa zabraniająca odsprzedaży stoczni innym   podmiotom ?

PK080512_052_244612g

Do serii pytań bez odpowiedzi (m.in. kto ostatecznie kupił polskie stocznie ?) doszło następne. Gdzie są pieniądze od inwestora ?

Do północy 17 sierpnia pieniądze nie wpłynęły na odpowiednie konta i … I proces prywatyzacji stoczni z Gdyni i Szczecina można uznać za nieaktualny. Pieniędzy nie ma, ale jest Grad na czele resortu, choć wcześniej premier zapowiedział dymisję w przypadku fiaska prywatyzacji. Można by nabijać się i śmiać do woli z ograniczonych polityków PO gdyby nie konsekwencje. Konsekwencją nie znalezienia kupca będzie rozparcelowanie stoczniowego majątku, utrata pracy przez 8 tysięcy pracowników i pogorszenie stanu polskiej gospodarki gdyż z obiema firmami powiązane były inne m.in. huty.

Słowa Tuska o znalezieniu nowego inwestora do końca sierpnia uważam za żenujące. Jaki interes miałyby katarskie firmy państwowe w zakupie w tak ekspresowym tempie ? Szczególnie, że mają u siebie, w Azji wiele stoczni, w których pracująca siła robocza jest o wiele tańsza ? Koszty więc byłyby mniejsze. We wrześniu posadę powinien stracić nie tylko Grad, ale też Tusk.

Dzisiaj mamy premierę na DVD filmu Uli Edela pt. „Baader-Meinhof”. Jak można się domyślić z tytułu, film pokazuje dzieje lewackiej organizacji terrorystycznej – RAF. Rote Armee Fraktion (Frakcja Armii Czerwonej) działała w Niemczech Zachodnich.

baadermein

Akcja filmu obejmuje dekadę, lata 1967-1977. Od rozruchów studenckich po śmierć przywódców RAF. Według Edela powodem pojawienia się lewackiego terroru w Niemczech było rozczarowanie mieszczańskimi wartościami, brutalna pacyfikacja lewicowych demonstracji i prześladowanie ideologów lewicy. Spirala przemocy miała kręcić się coraz mocniej aż na początku 1970 r. powstało ugrupowanie stosujące ciągłą przemoc.

W „Baader-Meinhof” oglądamy przede wszystkim wydarzenia z dziejów czerwonych terrorystów. W maju 1970 r. odbity zostaje z więzienia Andreas Baader ( to symboliczny początek RAF). Potem mamy szkolenie w Jordanii, napad na 3 banki, ataki bombowe na koncern prasowy Axel Springer oraz amerykańskie koszary w Niemczech, zabijanie policjantów i sędziów. W czerwcu 1972 r. wszyscy przywódcy byli już złapani.

Pojawia się tzw. drugie pokolenie RAF dążące do uwolnienia złapanych. Stąd atak na ambasadę niemiecką w Sztokholmie, zabicie prokuratora Bubacka i biznesmena Ponto, porwanie Schleyera szefa związku przedsiębiorców.
W trakcie procesu (1975-1977) samobójstwo popełniła Ulrike Meinhof. W październiku 1977r. po udanej akcji odbicia samolotu Lufthansy z rąk terrorystów w Mogadiszu, umierają pozostali z kierownictwa tj. Andreas Baader, Gudrun Ensslin, Jan Carl Raspe.

Ciężko wydać jednoznaczny sąd o tym filmie. To solidny thiller gdzie akcja pędzi od kulminacji do kulminacji, a luki wypełniają newsy z ekranu telewizora. Na plus reżysera trzeba zapisać, że prawie nie buduje legendy terrorystom, wyjątkiem scena śmierci Holgera Meinsa.

Po premierze kinowej twórcą stawiano zarzut, że nie starali się pokazać momentu gdy białe stawało się czarne. Według mnie jest to całkowite nieporozumienie, zarzut błędny metodologicznie. Te osoby nie przeszły w pewnym momencie   ” na ciemną stronę mocy”, one tam były cały czas. Tyle tylko, że nienawiść w słowach zastąpiły nienawiścią w  czynach. Białe nie stało się czarne, ono było czarne najwyżej mniej widoczne.

Nie wiadomo czy o to chodziło reżyserowi, ale z jego obrazu wyłania się grupa „zniewolonych umysłów” przez zbrodniczą ideologię. To są modernistyczni kuzyni tych szaleńców, o których pisał Dostojewski w „Biesach”. Ensslin mówiąca : „Musisz wyłączyć się z systemu, a potem spalić mosty„, brzmi prawie tak samo jak Piotr Wierchowieński. Ponadto analizując „na zimno” zachowanie tych „bohaterów” ciężko mi do nich odczuwać nawet odrobinę sympatii. To mentalni popaprańcy. Mimo, że po trzydziestce, psychicznie niedojrzali.

Baader, Ensslin, Meinhof porzucają dzieci dla utopijnych mrzonek. Wybierają życie w stanie euforii, łatwe i przyjemne. Pędzą po świetnych drogach kradzionymi samochodami, bawią się przy rockowej muzyce, strzelają sobie z pistoletów, uprawiają seks bez odpowiedzialności. A do tego dorabiają szlachetną ideologię . Meinhof – ” Wszędzie walczymy z towarzyszami przeciw niesprawiedliwości i uciskowi„. Więźniowie nowomowy wykreowali dychtomiczny fałszywy świat.

Wbrew pozorom chociaż buntują się przeciw pokoleniu rodziców są tacy sami. Pokolenie 33 łączy z pokoleniem 68 ostry antyamerykanizm, niechęć do żydostwa, dwubiegunowe dzielenie świata. Socjologiczną ciekawostką jest to, że wszyscy z pierwszych przywódców RAF, poza Meinhof ,urodzili się w pierwszej połowie lat 40. Najstarsza z nich Ulrike Meinhof urodziła się w 1934 r, a przystępując do terrorystów była już znaną dziennikarką.

Częste jest zdziwienie dlaczego osoba dobrze wpasowana w rzeczywistość RFN została ekstremistką. Film Edela tego nie wyjaśnia i tutaj mam ogromny zarzut do reżysera, który nie pozwala mi przychylnie ocenić „Baader-Meinhof”. O co mam pretensje ? O brak prawdy. A prawda była taka, że nie byłoby przestępczej działalności RAF gdyby nie pomoc Stasi, tajnej policji politycznej NRD. To Stasi finansowała, dostarczała broń i fałszywe dokumenty. W filmie nie ma śladu tego faktu !!

Ponadto trzeba wspomnieć, że pismo „Konkret” (tam pracowała Ulrike Meinhof) było finansowane i sterowane przez wschodnioniemiecką partię komunistyczną. Poprzez „Konkret” inwigilowali niemiecką młodzież. Tak więc Ulrike czy to w latach 60 czy 70  była kolejnym użytecznym idiotą na usługach Moskwy (mniejsza z tym czy świadomym). I to jest odpowiedź na opisane wcześniej zdziwienie.
W filmie Meinhof jest na uboczu, ma najwięcej ludzkich cech. Prawie nie morduje ludzi, pisze tylko odezwy i manifesty. Czyżby to był celowy zabieg, mała cegiełka do wizerunku lewacko-laickiej świętej ? Na „ołtarze lewicy” wyniesino już argentyńskiego bandytę Guevarę.

raf1

Jako przywódcy jawię się Baader i Ensslin, lekko stylizowani na Bonnie i Clyde. Szef RAF trochę zaskakuje. Ikona postępu i walki o równouprawnienie okazuje kobietą pogardę tytułując je „pieszczotliwie” c…ami. Zresztą jego niezrównoważone zachowanie i wrogość do mających inne zdanie przypominają mi Hitlera.
W porównaniu do książki Steve Sem-Sodberga „Teresa” czy sztuki teatralnej „Ulrike Maria Stuart” Elfride Jelinek, film jest rzetelny. Jednak przemilczenie prawdy o związkach z obcym wywiadem powoduje, że Edel nie pokazał fenomenu terroryzmu w Europie Zachodniej.

Na koniec mała pochwała celibatu wśród księży katolickich. Zważywszy, że wśród lewicowych bandytów wielu było dziećmi popów, żydowskich rabinów czy protestanckich pastorów (tak jak Gudrun Ensslin) celibat w Kościele katolickim przestaje być dziwacznym pomysłem.

„Tramwajem jadę na wojnę
Tramwajem z przedziałem: „nur für Deutsche”
Z pierwszo -sierpniowym potem na skroni,
z zimnem lufy Visa w nogawce spodni
Siekiera, motyka, piłka, szklanka,
Biało-czerwona opaska na ramię powstańca,
W kieszeni strach, orzełek i tytoń w bibule
Ja nie pękam, idę w śmierć ot tak na
Na krótką koszulę”

To artystyczna wizja początku Powstania Warszawskiego przedstawiona przez grupę Lao Che.

35maly_Powstaniec

Powstanie rozpoczęte 1 sierpnia 1944 r. o godz., 17 pomimo, że terenem walk ogarnęło tylko lewobrzeżną Warszawę zadecydowało o losie Polski. Ocena zrywu a szczególnie decyzji i rozpoczęciu tej największej bitwy Armii Krajowej nigdy chyba nie będzie łatwa. I nigdy nie będzie można wydać jednoznacznego wyroku. Krytycy wypominają ćwierć miliona zabitych, miasto zamienione w gruzy i wielkie straty dóbr kulturalnych. Dodatkowo powstanie nie przyniosło zaplanowanego celu. Czyli było niepotrzebne, a decyzja była głupotą.

Nie.

Mnie osobiście geneza Powstania Warszawskiego kojarzy się ze starożytnością. Generałowie Komorowski, Okulicki i Pełczyński, którzy podjęli decyzję o terminie godziny „W” są dla mnie niczym antyczni bohaterowie tragiczni. Starają się znaleźć dobre rozwiązanie pośród rozmaitych trudności nie wiedząc, że złośliwy los już zaplanował następne przeszkody.

Z militarnego punktu widzenia rozpoczęcie powstania nie było szaleństwem. Siły warszawskiego Okręgu AK mogły być uzyskać wsparcie oddziałów z sąsiednich okręgów. Poza tym rząd polski dysponował brygadą powietrzni-desantową generała Sosabowskiego, tworzoną z myślą do walk w Warszawie. Były też polskie dywizjony myśliwskie, które mając lądowiska za Wisłą zapewniłyby „czyste niebo” nad stolicą.

Powstanie w stolicy wybuchłoby na rozkaz „Bora” Komorowskiego lub bez rozkazu. Za duża była chęć zemsty za okupację i za dużo było prowokacji komunistów liczących na spontaniczny, nieplanowany zryw. Wybuchło na rozkaz i nie można było zarzucić AK, że stało z bronią u nogi całą wojnę. A bohaterskie epizody walk przeszły do legendy nie tylko warszawskiej.

Ówcześni chłopcy i dziewczęta są dla mojego pokolenia, które w dorosłość wchodziło na początku III RP, niczym herosi. To jest zalążek, na którym trzeba budować. Po wojnie przesunięto granicę, spacyfikowani uniwersytety, nie mieliśmy już elit intelektualnych. Te czynniki zadecydowały o przerwaniu mentalnej tożsamości narodu, o śmierci polskiej wspólnoty politycznej.

W jej miejscu wyrosło polactwo. Grupa mówiąca po polsku, lecz nieutożsamiająca się z Polską, pogardzająca patriotyzmem, uczciwych ludzi uważająca za frajerów. Musimy dziś budować nową tożsamość, aby słowa z „Tradycji” Kaczmarskiego – „nie będą nam ułani braćmi, my już nie dzieci Piłsudskiego”, straciły aktualność.

Nowy fundament Polskości można zbudować na wspólnym nicie założycielskim, który musi być piękny i jednoznaczny. Knowania w „Magdalence” nie nadają się podobnie jak oszustwa przy wyborze prezydenta w 1989 r. Trzeba budować na Powstaniu Warszawskim. Nie po to, aby święcić klęskę, ale po to, aby odczuwając moralny dług wobec tych, co walczyli za Polskę, myśleć jak naprawić Ojczyznę.

Żydom się udało. Na bazie pamięci o Holokauście zbudowali nowoczesne Państwo Izrael.

W czym jesteśmy od nich gorsi??

290ecd14e9