Skip navigation

Jesteśmy po 22 finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i lawinie hagiograficznych artykułów i komentarzy jakim to wspaniałym człowiekiem jest Jerzy Owsiak. Po prostu Laicki Święty. Ja wiem z własnego doświadczenia, że po tym padole łez nie chodzą tylko wspaniali i tylko źli ludzie. Rzeczywistość nie jest taka prosta, niestety. Dlatego zdecydowałem się zamieścić dane, które zgromadził bloger Matka Kurka.

Rok Przychody Zakup sprzętu Różnica
2001 29 246 800,99 26 628 058,79 2 618 742,20
2002 37 229 181,88 20 394 552,87 16 834 629,01
2003 35 265 658,59 29 410 920,47 5 854 738,12
2004 32 189 391,61* 36 803 494,90 -4 614 103,29
2005 33 559 846,90 21 096 469,09 12 463 377,81
2006 35 108 759,66 18 313 936,08 16 794 823,58
2007 34 884 273,50 22 237 638,87 12 646 634,63
2008 41 817 349,83 24 092 694,79 17 724 655,04
2009 54 506 270,77 26 176 505,13 28 329 765,64
2010 55 532 398,18 45 402 391,72 10 130 006,46
2011 59 678 695,35 38 277 884,84 21 400 810,51
2012 65 273 575,55 34 166 807,02 31 106 768,53
Suma 514 292 202,81 343 001 354,57 171 290 848,24

tu źródło tej wiedzy (http://kontrowersje.net/przez_12_lat_owsiak_m_g_zbudowa_10_budzik_w_ale_wola_171_milion_w_pos_a_w_b_oto_i_na_inne_luksusy)

Z zamieszczonych danych wynika że WOŚP nie jest tak transparentna jak sugeruje pan Owsiak i jego klakierzy. Co się stało z tymi 170 milionami ? Matka Kurka sugeruje :

Co Pan Jerzy zrobił z zawrotną kwotą 171,2 miliona?. Dokładnie nie wiem, bo Pan Jerzy nie chce nikomu nic powiedzieć ponad to, co musi zapisać w tajemniczych rubrykach „działalność propagatorska”, „szkolenia” lub „usługi obce”. Co mógł zbudować i kupić za 171 milionów Jerzy Owsiak? Na przykład 10 „Budzików”, takich jak ten jeden zbudowany przez fundację Ewy Błaszczyk za 17 milionów, bez pomocy „Złotego Melona”, „Mrówki Całej”, „Pokojowego Patrolu” i F16 w wersji bojowej.  Ale Jerzy Owsiak za 171 milionów wolał kupić trzy pałace dla siebie, żony (Pani dyrektor od spraw medycznych), firmy „Złoty Melon”, „Pokojowego Patrolu” i administracji.  Szkoli milicję obywatelską za grube miliony, która wynosi na kopach krytyków.  Dla siebie kupił samochód Land Rover za minimum 250 tysięcy.

Jaka jest prawda ? Czy Owsiak to defraudant czy dobry człowiek jak twierdzą dziennikarze powiązani z TVN i Gazetą Wyborczą. Oto jest pytanie.

Hen w lesie płonie ognisko
I słychać piosnkę szwadronu.
A echo po lesie wciąż niesie i niesie
Piosenkę nas ludzi bez domu.
Wesoło nam trzaska i błyska
Nam ludziom spalonym bez domu
My zawsze do boju ochoczo staniemy
Do boju nasz szwadron wciąż gotów
Co jutro nas czeka nie wiemy,
Może śmierć zajrzy nam w oczy.

My zawsze z radością do boju staniemy,
Do boju nasz szwadron wciąż kroczy.
A jeśli mnie kula uderzy
I dla mnie skończy się wojna
To duch mój koledzy za wami pobieży
Tak długo aż Polska będzie wolna

To słowa jednej z piosenek, którą śpiewali Polacy dla których ustanowiono, Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Bardzo duży udział w ustanowieniu tego święta miał ś.p. profesor Janusz Kurtyka.

Żołnierze Wyklęci to polscy partyzanci podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego walczący z sowieckim okupantem. Ja osobiście wolę posługiwać się terminem żołnierze drugiej konspiracji oraz powstanie antysowieckie. Ta data nawiązuje do wydarzenia z 1951 r ,1 marca wykonany został wyrok śmierci na kierownictwie IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

Żołnierze Wyklęci wywodzili się głównie ze struktur AK i NSZ; byli to ludzie, którzy nie pogodzili się z nową okupacją. Ich liczebność określają historycy na 180 000 – 200 000. Ich wrogiem byli Sowieci (62,63,64 dywizja Armii Czerwonej w sile ok 50 000) oraz rodzimi kolaboranci (UB,MO,KBW, LWP – 300 000).

Kiedy wybuchło Powstanie Antykomunistyczne ?  Symbolicznym dniem jest 21 sierpnia 1944 r. kiedy oddział hubalczyka Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza” starł się z batalionem NKWD (ok 600 ludzi) pod Surkontami. Połowa 72 osobowego oddziału Kotwicza zginęła, resztę wziętą do niewoli zabijali czekiści.

indeks1

źródło: forum.polscypatrioci.pl

Najliczniejszą strukturą pośród Drugiej Konspiracji było Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” powstałe po rozwiązaniu Armii Krajowej. WiN przejął ludzi i struktury AK (obszary, okręgi – inspektoraty, itd.), zmieniając jednocześnie główne formy walki o niepodległość, z militarnych na cywilne (w tym propagandowe, wydając tytuły prasowe jak np. „Orzeł Biały” i wywiadowcze, na rzecz rządu RP na uchodźstwie). Pracami Zrzeszenia kierowały kolejne Zarządy Główne, na czele z prezesami: płk Janem Rzepeckim (I), płk Franciszkiem Niepokólczyckim (II), ppłk Wincentym Kwiecińskim (III) oraz ppłk Łukaszem Cieplińskim (IV). Kolejnym Zarządom i ich strukturom terenowym podlegały liczne oddziały zbrojne. Najwybitniejsi dowódcy to m. in. mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, ppor Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, czy ppor Zdzisław Broński, „Uskok”. Zrzeszenie WiN najsilniejsze było na wschodzie Polski (Lubelszczyzna, Rzeszowszczyzna), pasie centralnym i Małopolsce.

Kolejną, ogólnopolską organizacją zbrojną było Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, w którym znalazło się ok. 40 tys. dowódców i żołnierzy, operujących głównie w pasie wschodnim Polski i na Mazowszu. NZW politycznie podlegało Zarządowi Głównemu Stronnictwa Narodowego, a kierowane było m. in. przez płk Tadeusza Danilewicza, „Kubę”. Oddziałami terenowymi kierowali m. in. mjr Mieczysław Grygorcewicz „Ostrowski”, st. sierżant Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój”. Najmniejszą ogólnopolska organizacją wojskową i polityczną była Organizacja Polska kierowana przez prof. Bolesława Sobocińskiego i dr. Kazimierza Gluzińskiego, której podlegały Narodowe Siły Zbrojne. Do 1947 r. liczyły 10 000 żołnierzy. Ostatnimi Komendantami Głównymi NSZ byli zaś: gen. Zygmunt Broniewski „Bogucki”, a następnie płk Stanisław Kasznica. Najliczniejszym oddziałem było śląskie zgrupowanie kpt. Henryka Flamego „Bartka”.

Obok ogólnopolskich zgrupowań do grona żołnierzy wyklętych należy zaliczyć lokalne oddziały zbrojne. Na Podhalu na czele oddziału liczącego 700 żołnierzy, Józef Kuraś „Ogień” walczył o Polskę wolną od komunistów. Mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” dowódca V Brygady Wileńskiej AK walczył na terenie Białostocczyzny, a następnie Pomorza. Mjr Stanisław Sojczyński „Warszyc”, stworzył liczące około 4 000 żołnierzy Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP), operujące na obszarze centralnej Polski (od Łodzi przez Radomsko, Częstochowę aż nawet po Górny Śląsk).

Ponad 20 tys. „Żołnierzy Wyklętych” zginęło po wojnie z bronią w ręku, kolejnych tysiące trafiło do więzień komunistycznych, gdzie także czekała ich śmierć . Wykonano ok. 4500 kar śmierci, spośród ponad 8 tys. orzeczonych. Kolejne setki tysięcy przeciwników reżymu trafiło do więzień i obozów pracy, z wieloletnimi wyrokami. Żołnierze, kapłani i działacze polityczni trafiali na Mokotów, do Wronek i Rawicza; najmłodsi zaś – harcerze i uczniowie – do SP bądź obozu w Jaworznie (chłopcy) i Bojanowie (dziewczęta).

Kim byli członkowie Powstania Antysowieckiego ?  W ogromnej większości to synowie chłopów, rzemieślników i urzędników, przedstawicieli wolnych zawodów. To z reguły mieszkańcy prowincji – małych powiatowych miasteczek, wsi. To pokolenie wychowane i ukształtowane w wolnej Polsce lat międzywojennych – młodzi nauczyciele, urzędnicy, leśnicy, oficerowie i podoficerowie rezerwy, rzadziej oficerowie zawodowi, często ochotnicy – świeżo upieczeni maturzyści lub gimnazjaliści. To przedstawiciele wszystkich ruchów politycznych w Polsce, od PPS do SN.

Powstańcy nie zostali rozgromieni w polu. Okrutne i skuteczne ciosy zadała kłamliwa amnestia z 22 lipca 1947 r. oraz zdrada m. in. w przypadku majora Dekutowskiego i majora Sojczyńskiego. Kiedy nastąpił kres tego powstania ?? Trwają spory wśród historyków gdyż jest to zjawisko jeszcze słabo zbadane. Proponuje się 23 sierpnia 1954 r.  bądź 4 marca 1957. Trzeba jednak pamiętać , że ostatni partyzant Józef Franczak „Lalek” walczył do 21 października 1963, do dnia swojej śmierci.

images1

żródło:students.pl

Komuniści popełnili na tych dzielnych ludziach trzykrotne zbrodnie –  zabijając ich, odmawiając znanego miejsca pochówku oraz odbierając dobre imię i pamięć. Uważam, że jesteśmy w stanie zlikwidować tę trzecią zbrodnię. Pamiętajmy o nich i piszmy o tych znanych jak też o tych, którzy jeszcze nie zostali wymienieni w publikacjach dotyczących żołnierzy drugiej konspiracji. Każdy bohater zasługuje na pamięć , a przestrzeń Internetu jest dobrym miejscem aby rozsławiać patriotów.

Ja publikuje listę tych najbardziej znanych :

Stanisław Sojczyński „Warszyc”  zginął 19 lutego 1947     nie ma swojego grobu

Hieronim Dekutowski „Zapora”  zginął 7 lipca 1949     nie ma swojego grobu

Edward Taraszkiewicz „Żelazny”  zginął 6 października 1951     nie ma swojego grobu

Lucjan Minkiewicz „Wiktor”  zginął 8 lutego 1951     nie ma swojego grobu

Marian Pluciński „Mścisław”  zginął 28 czerwca 1946     nie ma swojego grobu

Eugeniusz Tymiński „Ryś”  zginął 30 maja 1951     nie ma swojego grobu

Mieczysław Dziemieszkiewcz „Rój”  zginął 13 kwietnia 1951     nie ma swojego grobu

Stanisław Łanecki „Przelotny”  zginął 25 listopada 1946     nie ma swojego grobu

Zdzisław Broński „Uskok”  zginął 21 maja 1949     nie ma swojego grobu

Henryk Wieliczko „Lufa”  zginął 13 marca1949     nie ma swojego grobu

Kazimierz Wyrozębski „Sokolik”  zginął 5 lipca 1948     nie ma swojego grobu

Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”  zginął 8 lutego 1951     nie ma swojego grobu

Władysław Łukasiuk „Młot”  zginął 27 czerwca 1949     nie ma swojego grobu

Józef Kuraś „Ogień”  zginął 22 lutego 1947     nie ma swojego grobu

Anatol Radziwonik „”Olech”  zginął 12 maja 1049     nie ma swojego grobu

Marian Biernaciak „Orlik”  zginął 24 czerwca 1946

Józef Franczak „Lalek”  zginął 21 października 1963     nie ma swojego grobu

Henryk Flame „Grot”  zginął 1 grudnia 1947

Franciszek Olszówka „Otto”  zginął 8 lutego 1946

Danuta Siedzikówna „Inka”  zginęła 28 sierpnia 1946     nie ma swojego grobu

Czesław Zajączkowski „Ragner”   zginął 3 grudnia 1944     nie ma swojego grobu

Cześć ich pamięci

Wczoraj wieczorem po długich zmaganiach z chorobą zmarł prymas Józef Glemp.

glemp                                                                                                                                                                                    źródło: polskieradio.pl

Kardynał Józef Glemp urodził się 18 grudnia 1929 r. w Inowrocławiu. Lata dziecięce i młodość spędził w miejscowości Rycerzewo k. Inowrocławia. Podczas okupacji pracował przymusowo w niemieckim gospodarstwie rolnym. Ukończył Państwowe Gimnazjum i Liceum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. W 1950 r. wstąpił do Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie otrzymał 25 maja 1956 r. w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie, z rąk biskupa Franciszka Jedwabskiego. Pracował jako kapelan sióstr dominikanek w Mielżynie, przy zakładzie dla dzieci nieuleczalnie chorych, równocześnie poświęcając się pracy wychowawczej i nauczaniu religii w szkole w Ruchocinku i w domu dla nieletnich przestępców w Witkowie, a następnie jako kapelan sióstr Sacré Coeur w Polskiej Wsi, jako wikariusz i prefekt w liceum pedagogicznym w Wągrowcu, a później jako wikariusz w Miasteczku Krajeńskim.

W l. 1958-1964 odbył studia specjalistyczne z zakresu prawa kanonicznego i świeckiego na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie, uzyskując doktorat obojga praw. Ukończył także kurs specjalistyczny w Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, m.in. stylistyki łacińskiej, oraz Studium Administracji Kościelnej przy Kongregacji Soboru i Studium Rotalne, uzyskując tytuł adwokata Roty Rzymskiej. Po powrocie do Polski pełnił funkcję sekretarza w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie i notariusza w Kurii Metropolitalnej Gnieźnieńskiej i w Trybunale Metropolitalnym. W l. 1967-1979 pracował w Sekretariacie Prymasa Polski w Warszawie, jako referent i jednocześnie kapelan i sekretarz kardynała Stefana Wyszyńskiego. W tym okresie służył pomocą duszpasterską w kościele św. Marcina i w ośrodku duszpasterstwa akademickiego przy kościele św. Anny, był także duszpasterzem warszawskich prawników. W l. 1972-1979 prowadził zajęcia z prawa rzymskiego, a później ćwiczenia z prawa małżeńskiego na Wydziale Prawa Kanonicznego Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie.

4 marca 1979 r. został mianowany biskupem ordynariuszem diecezji warmińskiej. Święcenia biskupie przyjął w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie, 21 kwietnia 1979 r., z rąk kardynała Prymasa Stefana Wyszyńskiego, arcybiskupa metropolity krakowskiego Franciszka Macharskiego i biskupa Jana Obłąka, sufragana warmińskiego. W Episkopacie Polski pełnił funkcję przewodniczącego Komisji „Iustitia et Pax”. 7 lipca 1981 r. mianowany arcybiskupem metropolitą warszawskim i gnieźnieńskim, Prymasem Polski. Jako Prymas Polski został także opiekunem duszpasterstwa Polonii zagranicznej i ordynariuszem na terenie Polski dla Kościołów obrządku grekokatolickiego i ormiańskiego. 2 lutego 1983 r. otrzymał godność kardynalską.

Po reorganizacji struktur Kościoła w Polsce, w marcu 1992 r., pozostał arcybiskupem metropolitą warszawskim, zachowując godność Prymasa Polski, jako kustosz relikwii św. Wojciecha, a także ordynariuszem wiernych obrządku wschodniego żyjących w Polsce i nie mających własnego ordynariusza. W l. 1981-2004 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Stałej i Konferencji Episkopatu Polski. Był także przewodniczącym II Synodu Plenarnego w Polsce. Był członkiem watykańskiej Kongregacji dla Kościołów Wschodnich, Papieskiej Rady ds. Kultury i Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej.

Posiadał godność Baliwa Wielkiego Krzyża Honoru i Dewocji Zakonu Maltańskiego oraz Wielkiego Przeora Zwierzchnictwa Polskiego Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie. Był doktorem honoris causa 10 wyższych uczelni w kraju i zagranicą, m.in. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, University of Santo Tomas w Manili, Università degli Studi di Bari, Loyola University of Chicago, oraz honorowym obywatelem wielu miast, m.in. Warszawy, Inowrocławia, Mogilna, Żnina, Miechowa, Łowicza, Castel Sant`Elia i Codroipo. W 2000 r. otrzymał Pokojową Nagrodę im. Giorgia La Piry, w uznaniu dla postawy w czasie stanu wojennego w Polsce, a w 2003 r. Statuetkę „Złotego Hipolita” i Godność „Wybitnej Osobistości Pracy Organicznej”, przyznane przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego.

Jako duchowy opiekun polskiej emigracji odwiedzał wielokrotnie środowiska polonijne na wszystkich kontynentach. W swoim dorobku posiada ponad 100 artykułów z dziedziny teologii, historii teologii, prawa kanonicznego i ponad 50 książek, w większości dokumentujących jego posługę pasterską i działalność kaznodziejską.

6 grudnia 2006 r. Ojciec św. Benedykt XVI przyjął jego rezygnację z urzędu arcybiskupa metropolity warszawskiego, złożoną w związku z osiągnięciem wieku emerytalnego, zgodnie z przepisami prawa kanonicznego.
7 stycznia 2007 r., po rezygnacji abpa Stanisława Wielgusa z urzędu arcybiskupa metropolity warszawskiego, Ojciec św. Benedykt XVI powierzył mu pełnienie funkcji administratora apostolskiego archidiecezji warszawskiej, aż do 1.04.2007 r, tzn. do ingresu następcy – abp. Kazimierza Nycz. Jako emeryt zamieszkał w Domu Prymasa w Wilanowie przy ul. Kolegiackiej 1

9 czerwca 2007 zrezygnował z funkcji ordynariusza wiernych obrządków: ormiańskiego i bizantyjsko-słowiańskiego w Polsce, przekazując funkcję abp. Kazimierzowi Nyczowi i bp. Zbigniewowi Kiernikowskiemu. 18 grudnia 2009 ukończył 80 lat. Tego samego dnia zgodnie z decyzją papieża Benedykta XVI zakończył 28-letnią posługę jako urzędujący prymas Polski. Jego następcą został abp Henryk Muszyński.

To jego życiorys zaczerpnięty  portalu wPolityce.pl zawierający najważniejsze fakty z życia prymasa Glempa, na oceny wartościujące jeszcze za wcześnie. Choć pojawiają się opinie, że był wybitnym prymasem przełomu epok i miał świadomość o Kościele jako o obrońcy tożsamości narodowej, myślę, że za wcześnie na ten osąd. Zarzuty o brak radykalizmu wobec komunistów, chwiejność, brak wizji roli Kościoła w Polsce po 1989 r. powinny zostać zbadane przez historyków. Jedno jest pewne ciężko być następcą tak wybitnej postaci jaką był kardynał Stefan Wyszyński. A ponadto przez większość lat działalności prymasowskiej kardynała Glempa mieliśmy naszego papieża, który rozwiązywał najtrudniejsze sprawy. W jakimś sensie prowadził osobisty nadzór nad Kościołem w swojej Ojczyźnie. Glemp w porównaniu z takimi gigantami jak Wyszyński i Jan Paweł II musi wypaść skromnie. Na oceny jeszcze za wcześnie, teraz jest czas modlitwę.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie a światłość wiekuista niechaj mu świeci.

Dziś prószy śnieg, nogi zapadają się w mazi błoto-śniegowej. Nosimy niezbędne ciepłe kurtki, czapki, szaliki. Wyciągnięta z rękawiczki dłoń grabieje, po niecałym kwadransie rozmowy przez „komórkę”. Właśnie tak człowiek przekonuje się, że pora wybuchu Powstania Styczniowego nie była najlepsza. Przy takiej aurze człowiek myśli jak tu najszybciej dostać się z pracy do ciepłego domu.  A powstańcy musieli w takich warunkach toczyć bitwy na śmierć i życie. Bohaterowie 1863/64  walczyli bez wsparcia aparatu państwa, z przeważającym liczebnie wrogiem w partyzanckich potyczkach i bitwach. Powstanie Styczniowe zakończyło się przegraną, ponadto przyniosło represje i wiele negatywnych skutków. Czy więc należy czcić to wydarzenie, pamiętać o tamtych rodakach ?
Według obecnie rządzących Polską (rząd i Sejm) nie. Szczególnie przeciwni byli politycy PO i palikociarni. Ich śladem poszli „dziennikarze” głównego nurtu (ścieku). Wypowiedź Wojciecha Maziarskiego jest charakterystyczna dla tego związanego z władzą środowiska:
        Ale to jest wielkie zwycięstwo prawicy polskiej, tzn. to, że narzuciła ta prawica, narzuciła Polsce temat rozmowy. To był pomysł prawicy i takich portali jak wPolityce.pl, pisowskich i związanych z tą prawą stroną politycznej. To był ich pomysł, by tej rocznicy nadać taki rozgłos i takie wielkie znaczenie i narzucić ten temat. Myśmy temu ulegli tzn. w tej chwili i prezydent i gazety…
No cóż, pewne środowiska same wycofują się, oddają pole. Patriotyzm i duma z własnej Ojczyzny jest prawem każdego, prawicowca i lewicowca. Odcinając się od niego lewica i centrolewica nie spychają patriotyzmu do prawicowego getta, oni sami odcinają się w oczach narodu od polskości. Takim manewrem zyskają co przysłowiowy Zabłocki. Oni, którzy każą nam zapominać o wydarzeniach nie przekładających się na wygraną, zohydzają fakty świadczące o chwale Polski. Zapomnieć o przegranych powstaniach wzywają m.in. „uczeni w piśmie” z Czerskiej, jednak też zabraniają cieszyć się z wiktorii kłuszyńskiej czy wygranych Piłsudskiego.

images

3 lata temu pisałem żartobliwie  na tym blogu, w tekście pt.” Prywatyzacja historii”,   jak rozparcelować nasze dzieje miedzy PO a PiS. Wspominałem o Piłsudskim, Kazimierzu Wielkim, Mieszku I, ani słowa nie było o powstaniach, ale okazuje się ze „fajni Polacy” zapewne podchwycili moją idee i dokładnie podzielili wydarzenia. Powstanie Styczniowe przypadło partii Kaczyńskiego więc strona koalicyjno-rządowa nie będzie go honorować.
Jakie ja mam w tej sprawie zdanie ?  Należy czcić wydarzenia zwycięskie np. Grunwald, zajęcie Kremla, Wiedeń, bitwę warszawską itp. O powstaniach czy to listopadowym, czy styczniowym należy pamiętać i wiedzieć o nich dużo. Józef Piłsudski był znawcą tego konfliktu, jednocześnie honorował powstańców styczniowych.
Dla nas, żołnierzy wolnej Polski, powstańcy 1863 r. są i pozostaną ostatnimi żołnierzami Polski, walczącej o swą swobodę, pozostaną wzorem wielu cnót żołnierskich, które naśladować będziemy.
Dla uczczenia ich i upamiętnienia 1863 r. w szeregach armii polskiej, wydałem rozkaz zaliczenia do szeregów wojska wszystkich weteranów 1863 r. z prawem noszenia munduru wojsk polskich w dni uroczyste. Witam ich tym rozkazem, jako naszych Ojców i Kolegów.       

1863y                                                                                                                                              źródło: historia.newsweek.pl

      Przemyślał powstanie z lat 1863-64 odrzucił błędy, realizował rzeczy cenne i… i stał się po kilku porażkach  człowiekiem sukcesu. Niezniszczalny po każdej porażce ( a było ich trzy) odradzał się jak feniks z popiołu.
Powstanie Styczniowe to przegrana i jej skutki – likwidacja resztek autonomii, konfiskaty majątku, wywózki na Sybir, odbieranie praw miejskich, rusyfikacja szkół i urzędów. Jednak bez tego powstania nie byłoby uwłaszczenia chłopów czyli ostatecznego upadku pańszczyzny chłopskiej, twórczości Matejki, Orzeszkowej, Żeromskiego  czy Malczewskiego. Nie byłoby wybitnych naukowców studiujących na Zachodzie (Narutowicz, Mościcki), krakowskiej szkoły historycznej. Ponadto Polacy po 1864 r byli już inni, nie tylko szlachta zaczęła interesować się Polską. Wywózki na Sybir i konfiskata majątków przyczyniły się do powstania tzw.  „wysadzonych z siodła”. Był to bolesny proces dla jednostek czy grupy społecznej, lecz dla kraju okazał się faktem pozytywnym. Rozwinęła się w miastach inteligencja także techniczna, wzmocnione w ten sposób mieszczaństwo mogło aktywnie zająć się handlem i odebrać monopol w tej dziedzinie Żydom. Poza tym charakterystyczne dla powstania były nie tylko działania partyzanckie lecz również nielegalna struktura administracyjna, alternatywne środki komunikacji, działanie konspiracyjne, budowanie struktur wojskowych bez pomocy aparatu państwowego.
Odrzucając błędy i sprawy zdezaktualizowane pamiętajmy i korzystajmy z tych aktualnych i dobrych.  Kto nie zna historii ten jest skazany na jej powtarzanie.  Gloria victis.

500px-Pożegnanie_Europy

źródło: pl.wikipedia.org

 

 

 

Jeśli wygramy mecz z Niemcami, będziemy mieli do czynienia z euforią ludzi kompletnie ogłupionych i sprowadzonych do poziomu zdziecinniałej masy. To, co się dzieje przed zbliżającym się meczem Polska – Niemcy, trudno nazwać współczesną odmianą patriotyzmu. Jest to raczej jego karykatura, kompensacja albo kanalizacja stłumionych emocji, świadome zwrócenie ich w nieznaczącym nic realnie kierunku, w tym przypadku w stronę piłkarskiego boiska. Jednak te nagromadzone emocje mają źródła także pozasportowe, które ujawniają się przy każdej rywalizacji polsko-niemieckiej po obu stronach.” 

Tak rozpoczyna się tekst pt.” Nowy Grunwald” autorstwa filozofa społecznego Zdzisława Krasnodębskiego, który ukazał się w „Rzeczpospolitej” równe 4 lata temu – 5 06 2008 r. Dalej Krasnodębski pisał o podsycaniu atmosfery prawie wojny. Zauważył pewną specyfikę działalności towarzystwa opiniotwórczego III RP. Mianowice przyzwolenie na demonstrowanie niechęci i wrogości wobec Niemców, gdy sprawa dotyczyła zbliżającego się meczu na Euro 2008. W innym przypadku każdy deklarujący poza domowymi pieleszami złe uczucia do „niemiaszków” zostałby „medialnie rozszarpany” i przyklejono by mu łatkę ksenofoba, szowinisty, faszysty. Profesor Krasnodębski rozszyfrowywał takie pozornie sprzeczna postawę jako eskapizm – ucieczkę od realnych problemów m.in. od problemu z pozycją Polski w Europie, relacji z sąsiadami. Rząd i przychylni dziennikarze mieli dawać przykład kierowania się mentalnością tabloidową. Profesor nie szczędził w artykule Polakom gorzkich słów , szczególnie tym na wierzchu czyli tzw. elicie. I po 10 dniach okazało się, że miał rację.

Oczywiście kandydaci do euforii ludzi ogłupionych i sprowadzonych do zdziecinniałej masy nie wytrzeźwieli i nie analizowali krytycznie, i na zimno co było dobrego w występie naszych piłkarzy (mało było tych plusów). Absolutnie nie zastanawiali się nad powodami naszej klęski (dwie przegrane i jeden remis), które tkwią w chorym systemie piłkarstwa polskiego (patrz PZPN). Zresztą to już świecka tradycja że wszystkie problemy Polski z ostatnich dwóch dekad wynikają z chorego systemu i niewielu to dostrzega. Dostrzegają krosty, ale nie chcą pojąć, że to na skutek syfilisu. Wtedy, po poprzednim Euro wylano pomyje na trenera Beenhakkera bo tak najłatwiej, ponarzekano na poszczególnych piłkarzy, zapijano żałość piwem, wódką, winem i tak zamiecione pod dywan zostały wszelkie kompleksy. Minęły 4 lata, mamy innego trenera i większości innych piłkarzy w reprezentacji, ale atmosfera jest taka sama. Znów ta karykatura patriotyzmu podniesiona może jeszcze do potęgi bo mistrzostwa odbędą się u nas.

 

I co z tego że jako państwo nie sprawdziliśmy się. Autostrady są jak stringi (nie tak seksowne tylko tak, ich mało jak materiału na ten rodzaj majtek), koleje jak rosyjska ruletka (wypadną pociągi z torów czy nie) itd. Nieważne wszyscy jesteśmy reprezentacją narodową :-;  I na tę okoliczność w sklepach pojawiły się kiczowate strefy kibica, gdzie można wszystko kupić z logo tegorocznych mistrzostw. Przepraszam nie widziałem prezerwatyw z logo Euro 2012, a szkoda, to byłoby przynajmniej oryginalne. Za to widziałem porozwieszane na balkonach flagi biało-czerwone z napisem pewnego browaru i pełno samochodów z małymi flagami.

                                                                                                                                                     źródło : wiocha.pl

Jacy dumni jesteśmy z barw narodowych i bycia Polakami. Szkoda, że nie ma tyle biało- czerwonych na 11 listopada i 15 sierpnia to przecież radosne święta. Ja osobiście jestem fanem piłki nożnej od 1984 r i życzę naszym sukcesu tzn wyjścia z grupy bo na więcej nie mamy szans. Marzy mi się zwłaszcza aby stuknąć Moskali od zera. I aby po zdobytym golu mój krajan Błaszczykowski podbiegł do trybun z kibicami, co maja czerwone sztandary z sierpem i młotem, i pokazał im gest Kozakiewicza. Piękne marzenia, ale jak będzie to wie tylko Najwyższy. Ja wiem tylko co będzie się działo jeśli nie wyjdziemy z grupy. przeświadczenie że Polskę nawiedziło nieszczęście, dziecięce tupanie nogami czemu jest tak źle i Franciszek Smuda jako zwierzyna łowna.

Ciekawe czy jeśli piłkarzom Polski powinie się noga to czy te osoby obnoszące się z flagami nie wyrzuca ich do śmietnika ?  Mnie już chyba nic nie zdziwi. Choć mam nadzieję, że nie będzie to śmietnik tylko pudło w szafie. No i mam nadzieję, że Polacy zagrają w ćwierćfinale.


24 stycznia br. pojawiła się informacja elektryzująca całą Polskę. W Sosnowcu młoda matka spacerująca z niemowlakiem została napadnięta, dziecko porwano.Policja rozpoczęła poszukiwania kidnapera. Setki wolontariuszy ruszyły na pomoc zrozpaczonej rodzinie rozwieszając plakaty i ulotki ze zdjęciami malutkiej Magdy Waśniewskiej oraz przeszukując teren miasta ( przy kilkustopniowych mrozach). Mijały dni a rezultatu działań nie było. Sześciomiesięcznego dziecka nie nie znaleziono, o przestępcy nie wiedziano nic.

Do poszukiwań włączył się prywatny detektyw Krzysztof Rutkowski. 29 stycznia na konferencji prasowej w Mysłowicach przedstawił mediom, a za ich pośrednictwem opinii publicznej, rodziców Magdy – 23 letniego Bartłomieja i 22 letnią Katarzynę Waśniewskich. Padły wtedy słowa lekkiej nagany dla dziennikarzy, krytyki policji oraz apel do porywacza aby oddał dziecko. Gdyby posłuchał wezwań rodzina odstąpiłaby od oskarżenia, dodatkowo dostałby nagrodę!  3 lutego nastąpił niespodziewany zwrot. W wyniku zastosowania przez Rutkowskiego prowokacji wobec matki, ta przyznała się,że półroczna Magda nie żyje. Zginęła w domu gdy wypadła z rąk Katarzyny W.  i uderzyła główką o próg o podłogę. 5 lutego matka dziecka trafiła do aresztu.

Tyle fakty w tej sprawie, pozostało mnóstwo pytań i przekonanie, że nie znamy całej prawdy. Ta maskarada z porwaniem, zakpienie ze szlachetnych odruchów ludzkich obudziło niewiarę wobec aktualnej wersji zdarzeń. Wiele osób stawia bardzo radykalne tezy. Nie był to nieszczęśliwy wypadek, a celowe morderstwo. O sprawie wiedział ojciec. Bywa tak że prawda leży pośrodku bywa i tak że na skraju zagadnienia. Te podejrzenia są zrozumiałe i oczywiste, ale niekoniecznie prawdziwe. Może matka dziecka powiedziała Rutkowskiemu prawdę ?

                                    źródło: rmf24.pl

Czy matka po upadku dziecka nie wzywa pomocy( rodziny, sąsiadów, pogotowia ) tylko wywozi je w odludne miejsce porzuca ?  Czy tak działa instynkt macierzyński poddany ogromnemu ciśnieniu  stresu ?  Uważam, że nie, jednak przyjmuje do wiadomości możliwość popełnienia błędu. Psycholog/psychiatra , który rozpracuje niuanse funkcjonowania psychiki Katarzyny z Sosnowca i podzieli się spostrzeżeniami stworzy fascynujący dokument dla laików i dla specjalistów To byłaby praca źródłowa w wąskim aspekcie badań( coś takiego jak relacje więzień-strażnik u prof Zimbardo). Tylko czy taka praca powstanie bo chyba autor wszedłby na teren Dostojewskiego przemieszanego z Kingiem.

Oprócz nieszczęścia Madzi występują inne wątki. W okresie 3-7 lutego oglądalność Polsatu News wzrosła o 97 %, TVN 24 o 57 %. Obie stacje urządziły ” informacyjne naloty dywanowe ” o sprawie z Sosnowca. Przeciętny widz mógłby pomyśleć, że przez półtora tygodnia nie ma nic ważniejszego dla Polski i świata. Opiniotwórcze stacje TV nakręciły spiralę, którą    na ogół nakręcają gazety brukowe. Opłaciło się, wzrosła oglądalność, będzie więcej zleceń od reklamodawców, no i wynagrodzenia pójdą w górę. A to Polska właśnie.

Następny wątek to polityka. Nieszczęście niemowlaka kreowane przez dziennikarzy głównych mediów przykryło politykę rządu, jego niekompetencje, anty państwowość, szkodliwą działalność dla Polaków. Kwestia refundacji leków nie została  wyjaśniona do końca wbrew temu co twierdzi pan Graś. Wzrosła składka rentowa co przyczyni się do wzrostu kosztów zatrudnienia pracownika. To przy nadchodzącej recesji podziała ten fakt na problem bezrobocia jak polanie benzyną ogniska. Rząd Tuska podpisał traktat ACTA i pakt fiskalny. Ten pierwszy umożliwia, pod płaszczykiem ochrony własności intelektualnej, opresyjne działania wobec Internetu. Jedynego, jeszcze w Polsce,w pełni wolnego medium. Ten drugi oznacza ogromne problemy finansowe dla Polaków. Będziemy wspierać biedne południe Unii Europejskiej, tyle, że ci biedacy mają większy PKB i stopę życiową niż Polacy. W zamian zyskamy co roczne kurtuazyjne spotkanie, na którym państwa eurolandu mogą nas poinformować co zamierzają w sprawie euro, albo i nie. Przymusu nie ma. O rosnących cenach benzyny i klęsce budowy autostrad nie wspomnę.

Lokajom (czemu ich nazywa się dziennikarzami ?) głównych mediów udało się przykryć te problemy na półtora tygodnia. Co dalej ? Żeby utrzymać skuteczność serwowane wrażenia muszą być mocniejsze. I na końcu przewija się wątek ludzki. Czy to co nastąpiło w Sosnowcu to przypadek ? Różne wydarzenia maja miejsce w ogromnej populacji te skrajne są nieliczne. Takie uzasadnienie daje teoria prawdopodobieństwa. Nie zgadzam się.

Mnie wydaje się, że to był maleńki kamyczek z mozaiki naszych czasów. Niezbyt pięknych i ciekawych czasów. Czy Waśniewska zabiła dziecko czy też był to nieszczęśliwy wypadek, jej zachowanie po fatalnym wydarzeniu świadczy, że nie zachowywała się jak prawdziwa matka. Trzymanie w tajemnicy śmierci córki, wyrzucenie dziecka w odludne miejsce, wyprawa do kina kiedy trwały poszukiwania to zachowania nie przystające do naszych wyobrażeń o dobrej marce jakie wpoiła nam tradycja i cywilizacja wywodząca się z chrześcijaństwa. Przecież pewna Matka stała pod krzyżem kiedy jej Syn na nim konał. Nie poszła wtedy do gospody, nie odpoczywała w cieniu drzew.

To nieprzygotowanie do roli matki, ojca też związana z niedojrzałość emocjonalną staje się już masowe. Jeśli nie masowe to liczne.To już nie zjawisko psychologiczne, lecz socjologiczne. Znam kilka par (małżeństwa/związki nieformalne), dla których idea wykreowania dziecka jest równie bliska co lot na Księżyc. Skąd ta tendencja ?  Czy winne są trudne czasy ? Nieprawda czasy zawsze są trudne. Losy moich rodziców i dziadków przekonują mnie o tym w pełni.

Wydaje mi się że emocjonalna niedojrzałość to wynik rewolucji mentalnej wchodzącej w nasze życie tempem ewolucyjnym. Potomstwo straciło podmiotowość( rodzimy się i zakładamy rodziny aby przedłużyć gatunek) na rzecz statusu przedmiotowego. Cenny status, ale nie wyjątkowy. Cenne jest też mieszkanie, samochód, podróże. Dla niektórych wartościowsze. Mocno promowana jest postawa wiecznej zabawy. Człowieka, którego mottem życiowym jest hasło „Róbta co chceta” czyni się herosem, niemalże laickim świętym. Promuje się ludzi gardzącym tradycyjną rodziną, dla których życie to nie ustający korowód zabawy, odrzucenie nieprzyjemnych emocji. Oni mają być autorytetami do naśladowania. Do tego dochodzi antyrodzinna polityka rządów III RP. Rodziny nie mają cyklicznego wsparcia wręcz przeciwnie cały czas napotykają trudności. Jeśli na te wszystkie powody nałożą się czynniki charakterologiczne; lenistwo, brak odpowiedzialności, lekceważenie nauk wiary, do której niby się należy, to mamy odpowiedź.

                                       źródło: se.pl

A skutek jest taki, ze dziecko przychodzące na świat jest jak kulka w ruletce wpadająca w dobre albo złe pole. Albo rodzice będą dla niego dobrymi i troskliwymi ludźmi, opiekującymi się, wychowującymi najlepiej jak potrafią. Albo rodzice tacy nie będą, to od nich nauczy się do jakiego zła zdolna jest ludzka istota

5 sierpnia opinia publiczna została zaskoczona informacją o śmierci Andrzeja Leppera wieloletniego przywódcy partii Samoobrona. Po godz. 16 został znaleziony w biurze partii w Warszawie. Lekarz orzekł „powieszenie samobójcze” lecz nie ustalił godziny śmierci. Zaskoczenia nie kryli najbliżsi współpracownicy. Według Janusza Maksymiuka mieli spotkać się 6 sierpnia w biurze, Wanda Łyżwińska twierdzi, że Lepper w niedzielę ( 8 sierpnia ) miał przyjechać do niej w odwiedziny.

Pozostaje jescze kwestia charakteriologiczna. Czy cwany chamuś w gumofilcach, w bereciku z antenką (charakterystyka autorstwa Rafała Ziemkiewicza) porwałby się na swoje życie. Lepper to nie mentalność Wertera czy przedwojennego polskiego oficera.  Media głównego nurtu ( TVN, GW) lansują tezę o śmierci samobójczej. Raz motywem ma być ciężka choroba syna wodza Samoobrony, innym razem kłopoty finansowe !   Chyba przez przypadek zapomina sie, że śmierć Andrzeja Leppera nastąpiła w dniu gdy zeznania składał Jarosław Kaczyński w charakterze świadka w sprawie tzw afery gruntowej.

                                                                                                                                              źródło: textylny.blox.pl

Politiwanie budzą opinie tuzów michnikowszczyzny – Żakowskiego i Osiatyńskiego. Pierwszy uznał Lepper za ofiarę działań CBA, prof. Osiatyński zaliczł zmarłego w poczet wielkich Polaków. Farsa to czy dramat ???  Przecież przez wiele lat było pewne, że wszyscy umrzemy  i środowisko GW/UW nienawidzi oraz brzydzi się chłopskim watażką. No cóż każdy potwór dobry jeśli można nim poprzeszkadzać Kaczyńskiemu i PiS.

Dla mnie osobiście ta wiadomość była sensacyjna. Taki cwaniak, a jednocześnie prostak nie szanujący żadnych norm, traktujący prawo jak wycieraczkę, wybiera sznur. Postać Andrzeja Leppera nigdy nie wzbudzała mojej sympatii. A po liftingu czyli zmianie fryzury, opaleniznie i założeniu drogiego garnituru moje negatywne odczucia nasiliły się. Zmienione zostało opakowanie ale środek był taki sam. Mroczny, chamski, bezlitosny. Dla mnie był on uosobieniem choroby jaka trawi Polskę. Człowiek znikąd, o pustej głowie ( spryt to nie inteligencja), instrumentalnym podchodzeniu do kwestii patriotyzmu i wiary, braku manier i zasad, przy szemranym wsparciu, łamie regularnie prawo, mało tego szczyci się tym. I na taką personę nie ma mocnych.

                                                                                                                                           źródło : fakty.interia.pl

To on nauczył prostych ludzi lekceważenia prawa i kpin z myślenia o wspólnym dobru. Polityków typu Tusk, Niesiołowski, Palikot nauczył totalnego cynizmu, bezideowości oraz zasady, że przeciwnika nie pokonuje się, tylko miażdzy każdą metodą jaką można zastosować. Nie zgadzam się z głosami, że był politykiem nietuzinkowym i wszystko zawdzięczał sobie. Politykiem nietuzinkowym ( z zachowaniem proporcji ) był Hitler,Lenin, Iwan Groźny lecz ich nikt o zdrowych zmysłach nie wychwala. To nie prawda, że wszystko sam sobie zawdzięczasam. Swoją partie założył przy pomocy osób powiązanych z WSI, potem cieszył się bardzo dziwną łaskawością polskich sądów oraz zainteresowaniem mediów, które pokazywały go jako ciekawy, barwny okaz, wcale nie groźny. Lepper wszystko zawdzięcza wybiórczemu przywilejowi bezkarności. Jego kariera przypomina karierę produktu KGB/FSB Żyrynowskiego. Być może o śmierci lidera Samoobrony zadecydowali twórcy produktu „Andrzej Lepper polityk”. Dla mnie pozostanie on symbolem polactwa, najgoźniejszej choroby jaka trawi najjaśniejszą Rzeczpospolitą.

Poseł Jan Filip Libicki z Polska Jest Najważniejsza opuścił klub parlamentarny tej partii. To pierwszy ruch i zapewne nie ostatni dotyczący i dziejący się wokół PJN. Genezą i detonatorem było wydarzenie z 4 czerwca br. Na I kongresie ugrupowania nastąpiła zmiana szefa partii, Paweł Kowal zastąpił Joannę Kluzik – Rostkowską. Decyzja bardzo znacząca. Polska Jest Najważniesza formalnie istnieje pół roku i już nastąpiła zmiana na szczycie. Po pierwszym okresie mocnego promowanoa przez TVN, GW i inne proplatformerskie media gdy poparcie osiągnęło prawie 10 % , później było tylko gorzej. Sondaże pokazywały poparcie poniżej 5 %, teraz jest to 1 % !  Nic dziwnego, że ogół członków partii zdecydował się na ratowanie wspólnego dobra poprzez zmianę lidera.Wszystko odbyło się demokratycznie lecz następnego dnia Kluzik – Rostkowska przystapiła do ataku na swego nastepcę. Metodą niezbyt piekną – szkalowaniem.

Pamiętam okoliczności powstania tej inicjatywy. Po przegranych wyborach prezydenckich i po przezwyciężeniu szoku po stracie brata, Jarosław Kaczyński ograniczył wpływyKluzik-Rostkowskiej i Poncyljusza. Zaczęły się wewnątrzpartyjne przepychanki w PiS, które media prorządowe wrzuciły w schemat walki liberałów Kluzik i talibów Ziobry. Ostateczna rozgrywaka  ( m.in. słynny wywiad dla TVN 24, w którym rzuciła rekawicę Jarosławowi Kaczyńskiemu)  odbyła się we wrześniu podczas kampanii samorządowej. Kaczyński nie miał wyboru i wyrzucił dywersantów z partii, było to posunięcie złe bo spóźnione. Ostatecznie z PiS pożegnała sie Joanna Kluzik – Rostkowska, Paweł Poncyljusz, nasi kartoflano-buraczani spin doktorzy Bielan i Michał Kamiński, bardzo wartościowi ludzie z frakcji  ” muzealników ” (Kowal, Ołdakowski) oraz dobry politolog a kiepski polityk Marek Migialski.

                źródło: wpolityce.pl

Inicjatywa złośliwie nazwana  PiS light była wynoszona pod niebiosa przez protuskowe media. Wiadomo, przynosiła straty PiS hard. Jednak wielu obiektywnych obserwatorów widziało w niej coś dobrego, nową jakość. Słynna blogerka Kataryna cieszyła się, że w przyszłości PiS może wyjść z izolacji poprzez koalicję z dawnymi secesjonistami. Ja słysząc termin PiS light od razu wypaliłem wśród znajomych : „ PiS light jest jak dziurawa prezerwatywa, na co to komu ?? Ci co nie używają odrzucą z odrazą, ci którzy korzystają będą chcieli stary , profesjonalny sprzęt .”

No i stało się. Nie minęły 2 miesiące a życie przyznało rację mojemu ostremu wywodowi. Skończył się czas abonamentu na występy w telewizjach, a z budowaniem struktur nie było za ciekawie. W nr 12/2010 miesięcznika ” Nowe Państwo „, który do sprzedaży trafił 28 XII 2010 r Józef Darski przyrównał PJN do ruchu Palikota. W artykule pt. ” Czy PO będzie imitować Rosję ? ” postawił tezę ,że Tusk wzorem Putina chce wprowadzić polityczną ” komedię demokracji „ . PO byłaby partią rządzącą, SLD koncesjonowaną opozycją, a pjonki i Palikot partiami klientowskimi. Taka teza na przełomie roku wydała mi się absurdalna, nieprawdziwa, niegodna uwagi.

Potem w marcu 2011 wyrzucony został jeden z założycieli Adam Bielan. Podobno za próby rozbicia partii i za pracocholizm !  Ja znam Bielana z czasów gdy działaliśmy w NZS, był to ( i pewnie jest teraz ) cyniczny intrygant, ale pracowitości i rozmachu nie mogę mu odmówić.

Teraz, po lekturze Rzeczpospolitej z 8 czerwca ( ” Gdzie skończy Kluzik-Rostkowska” )  patrzę ma wywody Darskiego i na teorie spiskowe, że miała być w PiS V kolumną inaczej. Otóż była szefowa komitetu wyborczego Kaczyńskiego ma ogromne szanse zostać przyjęta do PO !!!  Dostałaby dobre miejsce na liście wyborczej lub posadę ministerialna w Kancelarii… tu opcje są dwie : Premiera albo Prezydenta.  Zapadłem w zdumienie kiedy przeczytałem, że chętnie przyjęłoby ją do siebie PSL i SLD !!  Z PiS do SLD, o tempora, o mores !  Jeżeli Kluzik-Rostkowska wystąpi w sobotę (11 czerwca) na konwencji PO,według mnie wystąpi, będzie to jednoznaczne z przejściem do partii władzy. Wtedy wszelkie teorie spiskowe nie będą już takie absurdalne. Będziemy mieć namacalny przykład, że w polityce funkcjonują zdrajcy, a Kluzik – Rostkowska jest podręcznikowym przykładem renegactwa.

                                                   źródło: chlapacz.fakt.pl

Na koniec przedstawiam opinię Kataryny o Joannie K-R , zmiana znacząca w porównaniu z listopadem ubieglego roku : ” Joanna Kluzik-Rostkowska konsekwentnie umacnia swój wizerunek jednej ze śmieszniejszych postaci polskiej polityki ostatniego roku.”

Wczoraj, 29 maja zakończył się piłkarski sezon 2010/11. Mistrzem została Wisła Kraków, wicemistrzem Śląsk Wrocław, ale nie o tym miało być !  Koniec sezonu oznacza przerwę w rozgrywkach piłkarskich i koniec (?) protestów na stadionach i wokół nich. Nowy sezon rozpocznie się pewnie w sierpniu co oznacza 2 miesiące  bez protestujących szalikowców.

Zaczęło się 3 maja. W Bydgoszczy rozegrano mecz finału Pucharu Polski. Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań po rzutach karnych. Chwilę później szalikowcy Legii wbiegli na murawę. A później do akcji weszła policja zaganiając chuliganów do właściwego sektora. W odpowiedzi padły wyzwiska i różne przedmioty. Potem tak samo zrobili chuligani z Poznania; wdarcie się na boisko i demolka. Autor bloga był świadkiem paru zadym i tę po oglądnięciu w TVN, ocenia na średnio niszczycielską. Jednakże na trybunach znajdowali się delegaci UEFA , a ci nie są przyzwyczajeni do takich rozgrywek. Zrobił się problem i powstał spory problem dla rządu pt. „Co z tym bezpieczeństwem na Euro 2012”.

Premier Tusk jak to on, nie rozpatruje problemów metodycznie, on nie ma pomysłów nawet na te kilka z ulubionych jego dziedzin, jak właśnie footbal. Donald Tusk ma umysłowość smarkacza. Smarkacz to osoba nieodpowiedzialna, dziecięco niedojrzała, która w przypadku problemu ucieka w zmyślenia. Rządy premiera z Sopotu określa zasada Ostachowicza :

Nic nie musisz, zajmij się swoimi sprawami, współpracownicy zakombinują i sprawa się wyjaśni”.                                                                                                                                       Tusk od wielkich problemów opędza się tak samo, wymyślając na poczekaniu byle co aby temat zastępczy „przykrył” zasadniczy.

                                                                                                                                            źródło: fakt.pl

Stadionowe rozróby, brak bezpieczeństwa na obiektach sportowych to duży problem. Podobnie jak potężna korupcja w PZPN, marna jakość polskiej piłki. Rozwiązania istnieją, ale są czasochłonne, wymagają wizji i konsekwencji. Jednak nie takie numery z PO. Oni rozwiązują problemy błyskawicznie, według zasady Ostachowicza. Problem to szalikowcy, rozwiązanie to zamknięcie stadionu, efekt to spokój na stadionie. To taka zwyrodniała dialektyka Hegla.

I dlatego 5 maja Tusk wygłosił groźną mowę jak to będzie walczył o spokój, wypowiedział wojenkę pseudokibicom oraz kazał wojewodom zamknąć stadiony Legii i Lecha dla publiczności . Winnych było około 200 chuliganów ( policja ich nie zatrzymała) zakazem oglądania ulubionej drużyny ukarani ok 35 000 ludzi !  Czyż nie jest to odpowiedzialność zbiorowa ?!  Do jednego wora zostali wrzuceni bandyci i normalni ludzie chodzący kibicować. Dlaczego zamiast korzystać ze sprawdzonego pomysłu brytyjskiego, odstawiono show z zamykaniem ?  Bo tak nakazuje zasada Ostachowicza.

Jednakże tym razem nie udało. Społeczności Lecha i Legii mocno wystąpiły przeciw rządowi i dostały wsparcie od wszystkich szalikowców w kraju. Wrogowie solidarnie zaczęli atakować Donaldino, nastąpiła wręcz moda na ostrą krytykę Tuska i PO. Fani „Kolejorza” porozklejali plakaty z hasłem : ” Nie róbmy polityki. Zamykajmy stadiony a potem kopalnie i szpitale. I niech nic nie będzie.”  A na ul. Bułgarskiej,  7 maja skandowali : „Każdy Polak to wie, kto populistą jest, zamknął stadiony już, nie wybudował dróg to premier Tusk.”  Ja wiedziałem o tym od 2 lat,  po obejrzeniu programu „Trzeci punkt widzenia” na TVP Kultura. Wtedy to dr Cichocki i dr Karłowicz dyskutowali o populizmie liberałów. Ale miło wiedzieć , że nie jest się już osamotnionym w tej wiedzy.

Sympatycy Legii byli ostrzejsi. Na transparentach napisali : „Zemsta Tuska – stadionowa pustka„, „Kibole Donka stadionowa stonka„. W przyśpiewkach warszawianie wypomnieli premierowi kibolską przeszłość :”Donald czy już zapomniałeś jak na Lechii rozrabiałeś ?”  Jednakże leitmotivem były słowa : „Donald matole twój rząd obalą kibole„.

Dla mnie bardzo zastanawiający był jeden napis: „Nawet jedno małe ziarenko cukru jest w stanie zmienić symetrię wyborczego kopczyka.”  To groźba na okoliczność wyborów ??


                                                                                                                                 źródło : niezależna.pl

Na innych stadionach kibice na 5 minut opuszczali trybuny i rozwieszali transparenty z napisami : ” Trybuna zamknięta na wniosek Tuska„. Za karę władze zaczęły zamykać inne stadiony. 13 maja taka kara spotkała obiekty Śląska Wrocław, Zagłębia Lubin,Widzewa Łódź. Przy czym ten ostatni zamknięto za krytykę rządu!!!  Opinie, że stadiony są ostatnią ostoją wolnego słowa, dla mnie przesadzone, zaczęły w świetle tych faktów nabierać racjonalności. Protesty trwały we wszystkie majowe rozgrywki. Wśród szalikowców Legii zaczęły nawet krążyć ulotki, na których wymieniano zaniechania rządu Donalda T.

Akcja rozlała się poza granice Polski. Na legendarnym stadionie Wembley, tuż przed finałem Ligi Mistrzów ,28 05 2011 r, zawisł transparent: „Stadion Wembley zamknięty na wniosek Donalda Tuska”.  A  na 5 czerwca niechętni rządowi kibice szykują ogólnopolski protest. Czy będzie to ostatnia tego typu akcja ?  Nie wiadomo.  Jeżeli na jesieni protesty powrócą i nabiorą mocy to los PO w wyborach parlamentarnych nie jest taki pewny jak to sugerują niektóre sondaże.

Pośród niesnasków Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon.
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze,
Świat mu — to proch!

Twarz jego, słońcem rozpromieniona,
Lampą dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło — gdzie Bóg.
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud —
Jeśli rozkaże, to słońce stanie,
Bo moc — to cud.

Tym wierszem Słowacki wieszczył pontyfikat Jana Pawła II. I te słowa przychodzą mi na myśl gdy słyszę o tym co ma nastąpić 1 maja br. – beatyfikacja.
Po co nam jest potrzebna beatyfikacja Jan Pawła II ?  Jeśli papież był świętym to ziemskie tytuły już nic mu nie dodadzą. Czy nie można było potraktować tego wszystkiego normalnie. Dać sobie spokój z beatyfikacją i mieć papieża w pamięci jako człowieka o wybitnych zasługach. Publiczny kult to tylko więcej szumu, więcej pustych rytuałów, a w niczym to nikomu nie pomaga.  To synteza zarzutów postępowców. Do tego można jeszcze zaliczyć kłamstwa typu papież popierał kościelną pedofilię oraz zarzuty o braku liberalizmu. Zwalczanie tzw „teologii wyzwolenia” miało być czynem świadczącym o odejściu Jana Pawła II od nauczania Soboru Watykańskiego II. Tyle tylko, że sobór postawił sobie za cel odnowę Kościoła, a nie jego likwidację, a „teologia wyzwolenia” została stworzona przez komunistów właśnie w tym celu.

źródło : gim1.polkowice.pl

Beatyfikacja to akt kościelny wydawany przez Kościół katolicki, uznający osobę zmarłą za błogosławioną, zezwalający na publiczny kult. Beatyfikacja nie jest nadaniem jakiegoś ziemskiego tytułu, a poza tym nie jest w Kościele niczym nienormalnym. Nie umniejsza również wybitnych zasług papieża, ani jego miejsca w pamięci. Gdyby publiczny kult nie pomagał ludziom to by go nie było; dla wierzącego rytuał nie jest pusty, a nie wierzacy chyba nie musi wypowiadać się o katolickim procesie.

Po co światu są potrzebni święci i błogosławieni ?  Po to aby swym życiem dawali przykład współczesnym oraz budzili w nich zawstydzenie. Bo poprzez zawstydzenie można dojść do wniosku, że trzeba zmienić swoje życie na lepsze. Na ołtarze może być wyniesiony każdy człowiek, który zawierzył się Bogu, nie tylko papież. Sam Jan Paweł II dał „instrukcje” i zaznaczał jak ważna teraz jest świętość :

Gdy dziś pytamy, jak uczyć się świętości i jak ją realizować, św. Kinga zdaje się odpowiadać: trzeba troszczyć się o sprawy Pana na tym świecie. Ona daje świadectwo, że wypełnianie tego zadania polega na nieustannym staraniu o zachowanie harmonii pomiędzy wyznawaną wiarą a własnym życiem. Dzisiejszy świat potrzebuje świętości chrześcijan, którzy w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i zawodowego podejmują swoje codzienne obowiązki; którzy pragnąc spełniać wolę Stwórcy i na co dzień służyć ludziom, dają odpowiedź na Jego przedwieczną miłość.

Homilia z mszy kanonizacyjnej bł Kingi w Starym Sączu

Papież z dalekiego kraju troszczył się o sprawy Pana na tym świecie i za to nie wszyscy Go kochali. Występował nie tylko przeciw wojnom, ale bronił nienarodzinych dzieci. Ujmując się za biednymi, ubolewał na ciagłym procesem laicyzacji jaki ogarniał Europę. Przestrzegał przed „cywilizacją śmierci” i nie podzielał zachwytu liberałów i postępowców na temat demokracji liberalnej.

Po upadku w wielu krajach ideologii, jak napisałem w Encyklice “Veritatis splendor”, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata – przede wszystkim marksizmu – pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej ludzkiej istoty: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu, w sposób radykalny, zdolność rozpoznawania prawdy. Jeśli bowiem “nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm’ (n. 101).

Przemówienie przed Zgromadzeniem Narodowym w 1999 r

                                                                                                                                           źrodło:fakty.interia.pl

Najlepiej ujął w słowa dlaczego ta beatyfukacja jest słuszana redaktor Marek Magierowski.
Papież Polak zostanie wyniesiony na ołtarze nie dlatego, że dawał się fotografować z czarnoskórymi dziećmi w ramionach i zakładał indiańskie pióropusze, nie dlatego, że mówił nam rzeczy miłe. Beatyfikacja nie jest nagrodą za podobanie się światu, wręcz przeciwnie: Jan Paweł II starał się prostować nasze kręgosłupy i namawiał do oczyszczania sumień często w sposób bolesny, dotkliwy, uporczywy. Nie będziemy się modlić do papieża od kremówek, lecz do pasterza-ojca, który nie odrzucał surowości jako metody wychowawczej i który wskazywał nam drogę godnego życia – wyboistą i wąską, ale jakże piękną.

Beatyfikacja 1 maja jest datę symboliczną. Ten dzień pamięci o wyzyskiwanych robotnikach ukradli komuniści i inni ekstremiści lewaccy. To oni są rekordzistami w prześladowaniach i mordowaniu ludzi, także robotników. Przywłaszczyli sobie nie swoje święto. Za sprawą przypadku bądź woli bożej teraz słowiański papież odnosi kolejny sukces nad komunizmem. Tym razem symboliczny, bo od 2011 r. ludziom na świecie 1 maja nie będzie kojarzył sie z czerwonymi sztandarami, tylko z tym nie zwykłym człowiekiem, który zawsze powtarzał w chwilach próby Totus Tuus.

Tak  JP II ma prawo do tego dnia. Ma prawo do beatyfikacji w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, ponieważ bardzo dużo uczynił słowem i czynem aby propagować kult Miłosierdzia Bożego   ( wyniesienie na ołtarze Faustyny Kowalskiej, konsekrowanie bazyliki w Łagiewnikach). Poza tym był robotnikiem i też ma prawo do robotniczego święta.
Na koniec osobisty wtręt. Nie ma go już 6 lat a ja ciągle odczuwam pustkę. Leczę ją czytaniem tekstów Jana Pawła II, są wspaniałe. Np. jak ten z którego pochodzi fragment: poza prawdą wolność nie jest wolnością.